niedziela, 20 grudnia 2015

Aluminium i Alzheimer - Suplement


Kontynuując wątek choroby Alzhemiera i jej związku z glinem sięgnąłem po artykuł poświęcony bezpośrednio barierze krew-mózg i przenikaniu przez tą barierę poszczególnych metali.

Okazuje się że problem ten dotyczy również innych metali niż glin (przede wszystkim miedź, żelazo, mangan i cynk a także i inne metale ) jak również i innych chorób (Choroba Parkinsona, Wilsona, Menkesa, Lou Gheringa, Hutingtona czy Friedricha).

Koncentrując się na chorobie Alzheimera, następujące fakty są przytoczone w artykule. Po pierwsze w badaniach prowadzonych wśród osób mających większy kontakt z aluminium (fabryki etc..) nie wykryto większej szansy na zachorowanie na chorobę Alzhemiera,

Po drugie - wstrzyknięcie zwierzętom doświadczalnym cytrynianu glinu spowodowało wzrost stężenia glinu w korze mózgu (przy czym glutaminian podany wcześniej powodował zwiększenie tego stężenia) - tak więc istnieją mechanizmy pozwalające na przenikanie glinu przez barierę krew-mózg.

Artykuł przytacza jeszcze dokładne dane neurologiczne, omawia role innych metali (np manganu w chorobie Parkinsona), ale wykracza to za tematykę niniejszego bloga.

W każdym bądź razie - cytrynian glinu dopisuję do substancji szkodliwych, gdyż może się wchłaniać z przewodu pokarmowego i może przenikać barierę krew-mózg.

Źródło:

"Blood-Brain barier flux of aluminium, manganese, iron and other metals" - R.A. Yokiel, Journal of Alzheimer’s Disease 10 (2006) 223–253

sobota, 12 grudnia 2015

Herbata + Cytryna = Alzheimer

Pijąc z kolegami poranną kawę usłyszałem stwierdzenie jakoby gorąca herbata z cytyną była przyczyną powstawania choroby Alzheimera. Temat od razu mnie zainteresował, jako że w bliskiej rodzinie mam osobę chorą na Alzheimera i każda wiadomość o tym że choroby można uniknąć jest na wagę złota.

To samo stwierdzenie znalazłem na stronie pogromców mitów medycznych i jeszcze w wielu miejscach więc od razu wziąłem się za weryfikację wkładając czapeczkę "pogromcy mitów". Poniżej to co udało mi się ustalić.

Glin będąc dość popularnym metalem jest jednocześnie mało przyswajalny w naturalnej postaci - jak zresztą większość metali. Łącząc się natomiast z kwasem cytrynowym tworzy cytrynian glinu, który jest przyswajalny w układzie pokarmowym. Jest więc prawdą że cytryna dodana w czasie parzenia herbaty powoduje wypłukiwanie glinu z liści herbaty i zwiększa przyswajanie glinu przez człowieka.

Prawdą jest również że aluminium jest metalem toksycznym powodującym degenerację układu nerwowego. U osób chorych na chorobę Alzheimera zauważa się zwiększoną koncentrację glinu w tkance mózgowej. Nie jest jasne na ile jest to przyczyna a na ile skutek choroby. Nie wiadomo również na ile metal przyswojony w ten sposób może przekraczać barierę krew - mózg u zdrowego człowieka. Badania sprawdzające zależność pomiędzy zawartością aluminium w wodzie pitnej a występowaniem choroby Alzheimera pokazują niewielki związek.

Tak więc niestety nie mogę jednoznacznie stwierdzić na ile twierdzenie kolegi jest prawdziwe. Wiadomo że glin nie jest metalem potrzebnym do funkcjonowania organizmu człowieka. Nie zaszkodzi więc dodawać cytrynę do herbaty nieco później, po wyjęciu torebki.

Źródła: 
Strona Pogromców mitów:

The Toxicology of Aluminium In The Brain: A Review - Robert A Yokel - NeuroToxicology 21(5) 813-828, 2000



niedziela, 29 listopada 2015

Aspartam źródłem autyzmu?

Według współczesnej nauki aspartam jest bezpieczny.
Według współczesnej nauki metanol jest trujący
Według współczesnej nauki aspartam rozkłada się do metanolu.

Drogi czytelniku - na podstawie doniesień współczesnej nauki sam możesz stwierdzić które z powyższych twierdzeń jest fałszywe. Wszystkie trzy prawdziwe być nie mogą, choć znajdą się ludzie którzy tak będą twierdzić.

Z zadowoleniem więc przeczytałem artykuł "Dietary methanol and autism" z czasopisma "Medical Hypotesis". Omawia on wyniki badań nad spożywaniem metanolu przez matki których dzieci urodziły się zdrowe i przez matki które urodziły dzieci autystyczne. Nie było zaskoczenia - w drugim przypadku spożycie metanolu było większe. Jednym z głównych jego źródeł był aspartam.

Cytując autorów tekstu:

"Modern scientific literature does not present the true picture of the danger of methanol to the human organis"

Przy okazji znalazłem niezmiernie istotną informację w kontekście "badań które udowodniły bezpieczeństwo aspartamu". Otóż przeciętna dawka śmiertelna metanolu dla ssaków to 7g/kg masy ciała. W przypadku ludzi jest to 0.3 g/kg. Człowieka zabija 5% dawki śmiertelnej dla małpy.

Wszystkie ssaki rozkładają alkohol metylowy do formaldehydu i dalej do dwutlenku węgla wewnątrz peroksysomu. Ale tylko u ludzi defekt genetyczny powoduje, że formaldehyd jest uwalniany losowo do wnętrza komórki.

Warto o tym pamiętać następnym razem, kiedy w następnym razem ktoś się powoła na to, że udowodniono na szczurach że aspartam w tej dawce jest bezpieczny. To tak jakby na podstawie populacji ludzi udowadniać, że penicylina jest bezpieczna dla świnek morskich.


źródło:

"Dietary methanol and autism" -  Ralph G. Walton , Woodrow C. Monte w Medical Hypotesis 85 (2015) 441–446



Zespół jelita drażliwego i fruktoza.

Zespół jelita drażliwego, to "zespół chorobowy charakteryzujący się bólami brzucha i zaburzeniami rytmu wypróżnień, nie  spowodowany zmianami organicznymi lub biochemicznymi". Cytując dalej wikipedię "Pierwotna przyczyna nie jest znana".

W czasopiśmie "Medical Hypotesis" amerykańscy naukowcy (tak, wiem jak to brzmi) sugerują, że przyczyną zespołu jelita wrażliwego może być zaburzenie we wchłanianiu fruktozy. Ludzki organizm nie posiada specyficznych enzymów do trawienia i wchłaniania fruktozy. Im większa jej dawka, tym więcej osób cierpi na zaburzenia wchłaniania. 5-10g powoduje zaburzenia u 10% badanych, 20g już u 40% a 50g powoduje zaburzenia u 80%.

Nie strawiona fruktoza w jelitach fermentuje powodując powstawanie gazów, nasyconych kwasów tłuszczowych. Z drugiej strony u osób cierpiących na zespół jelita drażliwego znaleziono więcej niestrawionej fruktozy w jelitach niż u zdrowych ludzi. Dodatkowo 74% chorych odczuło poprawę stosując dietę ubogą we fruktozę. Dodatkowo - w przypadku gdy fruktoza była podawana osobno dolegliwości były większe niż gdy była podana z jedzeniem.

I teraz wniosek końcowy. Dolegliwości są mniejsze w przypadku w którym glukoza i fruktoza są równomiernie zmieszane (np w warzywach czy owocach). Natomiast dolegliwości mogą być spowodowane w przypadku w którym bilans tej jest sztucznie zaburzony (HFCS-90 lub syrop z agawy).

Ciekawe prawda?

W związku z tym osobom cierpiącym na zespół jelita drażliwego odradzamy dietę ubogą we fruktozę, przynajmniej do chwili w której hipoteza nie zostanie odrzucona (lub udowodniona).

Źródła:
Zespół Jelita Wrażliwego - Wikipedia.

Is fructose malabsorption a cause of irritable bowel syndrome? James J. DiNicolantonio, Sean C. Lucan w Medical Hypotheses 85 (2015) 295–297


niedziela, 22 listopada 2015

Przyszła Mamo - nie spożywaj aspartamu

Jakiś czas temu pisałem recenzję filmu "Aspartam - rakotwórcza słodycz". Zdaniem autorów część eksperymentów mających pokazać nieszkodliwość aspartamu prowadzona  była nierzetelnie. Niedawno udało mi się znaleźć badania które potwierdzają działanie rakotwórcze aspartamu.

Autorzy badania bezpośrednio nie kwestionują rzetelności prowadzonych badań. Zauważają jednak, że badania te nie obejmowały swoim zakresem pełnego życia obiektów badanych, dochodząc do tych samych wniosków o których pisałem w poście "Badania jednoznacznie wykazały."

Właśnie w ten sposób prowadzone były olbrzymie badania, które po raz pierwszy udowodniły rakotwórczość aspartamu w sposób naukowy. Siedem grup po 100-150 dla każdej z płci dostawały aspartam w różnych dawkach od 8 tygodnia do naturalnej śmierci. Badania te udowodniły zarówno rakotwórczość aspartamu, jak i zależność złego efektu od dawki.

W obecnym badaniu autorzy podawali aspartam od 12 dnia ciąży, Dla dawki 100mg/kg liczba złośliwych guzów wynosiła 44 /100 samców i 85 / 100 samic. Dla grupy kontrolnej było to 27 /100 i 50 /100 odpowiednio. Równocześnie szczury otrzymujące aspartam żyły krócej od szczurów z grupy kontrolnej i dotyczyło to również dawki 20mg/kg. Jest więc to jednoznaczne potwierdzenie szkodliwości tej substancji.

Warto też zauważyć że obecnie kobiety w ciąży spożywają 2,5-5 mg/kg masy ciała a dopuszczalne dzienne spożycie to 40mg/kg, czyli dwa razy więcej niż otrzymywały szczury z drugiej grupy, wśród których zauważono skrócenie długości życia.

Tak więc przyszła Mamo - jeżeli chcesz zdrowego dziecka - nie używaj aspartamu.

Źródło:
"Life-Span exposure to Low Doses of Aspartame Beginning during Prenatal Life Increaces Cancer Effects in Rats" Morando Soffritti, Fiorella Belpoggi, Eva Tibaldi, Davide Degli Esposti and Michelina Lauriola - Environmental Health Perspectives Vol. 115, No. 9, Sep., 2007

Aspartam - źródło Fenyloalaniny

Wszyscy powinniśmy kojarzyć napis "zawiera źródło fenyloaniliny". Strona SweetPoison oskarżająca aspartam o wszystko co najgorsze: "Rak nie może się rozwijać bez fenyloaniliny. Aspartam składa się w 50% z fenyloaniliny". Czy aby na pewno fenyloanilina jest tym składnikiem aspartamu, którym należy się przejmować?

Faktycznie zbyt wysoki poziom fenyloaniliny we krwi powoduje uszkodzenia układu nerwowego. Prawidłowe stężenie fenyloaniliny to 3mg/Dl.  Wynik powyżej 8mg/Dl wymaga interwencji lekarskiej. Z drugiej strony fenyloanilina to jeden z aminokwasów kodowanych przez nasz kod DNA,  (UUU i UUC) więc chyba całkiem szkodliwa być nie może?

W normalnych warunkach większość fenyloaniliny ulega w wątrobie przemianie w tyrozynę, która wykorzystywana jest między innymi do syntezy hormonów tarczycy, andrenaliny, noradrenaliny czy melaniny. Jeden na siedem tysięcy noworodków rodzi się z upośledzeniem tego mechanizmu kontrolnego. Jest to tak zwana fenyloketonuria. Dla osób tych jedyna szansa to dieta uboga w ten aminokwas, dzięki której mogą utrzymać odpowiednie jego stężenie we krwi i uniknąć degeneracji układu nerwowego.

Fenyloketonurii nie wolno lekceważyć. W przeglądzie z 1953 roku podaje się, że tylko 1% chorych na tą chorobę posiadało IQ > 70. 35% chorych miało IQ poniżej 10.  Obecnie przy stosowaniu diety większość chorych ma normalne IQ.  Dlatego niezwykle istotne jest szybkie rozpoznanie choroby. Jednym z pierwszych objawów jest charakterystyczny stęchły (mysi) zapach - jeżeli czytelniku zauważysz go u swego dziecka, natychmiast skonsultuj się z lekarzem.

Podsumowując:  aspatam jako źródło fenyloaniliny jest szkodliwy przede wszystkim dla chorych na fenyloketonurie. Inne osoby powinny go unikać przede wszystkim jako źródła śmiertelnie niebezpiecznego metanolu, gdyż fenyloalanina jest zwykłym aminokwasem, który spożywamy w codziennym pożywieniu a nie tylko trucizną, której jedynym źródłem jest aspartam.


Źródła:
Fenyloketonuria - Choroba metaboliczna uwarunkowana genetycznie. - Sabina Jarchowicz i Adam Mazur  - Przegląd Medyczny Uniwersytetu Rzeszowskiego - Rzeszów 2007 1 76-90.

http://www.sweetpoison.com/phenylalanine.html - Strona SweetPoison na temat fenyloalaniny.

https://portal.abczdrowie.pl/fenyloalanina



środa, 18 listopada 2015

Kiedy niedobór jest trucizną

Obecny post jest już 50-tym postem na tym blogu. Czas więc na małe podsumowanie.

Przez ten czas udało mi się zdecydowanie zwiększyć swoją wiedzę na temat substancji szkodliwych w jedzeniu. Ciągle mam jednak wrażenie, że poruszyłem tylko wierzchołek góry lodowej, a na miejsce jednego tematu natychmiast nasuwa się kilka następnych. Pierwotnie moja wiedza ograniczała się tylko do szkodliwosci aspartamu i glutaminianu sodu. Obecnie wiele poglądów musiałem zrewidować. Przykładem może być szkodliwość soli spożywanej w nadmiarze, która jest zdecydowanie bardziej szkodliwa niż pierwotnie mi się wydawało. Drugim przykładem może być benzoesan sodu, w przypadku którego cechy pozytywne znacznie przeważają nad negatywnymi.

Weryfikując doniesienia że substancja x powoduje chorobę y natrafiam cały czas na jeden temat, który choć nie mieści się bezpośrednio w tematyce bloga, to jednak warto go zasygnalizować. Jest to szkodliwość niedoboru jakiejś substancji. Brak witaminy D. Brak kwasu foliowego. Brak żelaza. Substancje od których uzależnione jest działanie naszego organizmu. Niestety o ile unikanie konkretnej szkodliwej substancji jest w miarę proste, o tyle ułożenie diety która będzie zawierać wszystkie potrzebne składniki, to już zadanie dla specjalistów dietetyków, a nie dla takich amatorów jak ja.

Na koniec niniejszego jubileuszowego postu cytat z "Diuny" F.Herberta. Przykład na to, że brak substancji koniecznej do życia często może zabić równie dobrze jak zazycie trucizny,

"-Wykrywacz trucizny nie wykaże obecności antidotum. Hawat może badać do woli swe pożywienie i nie znajdzie ani śladu trucizny.
      Oczy Nefuda rozszerzyły się w przypływie zrozumienia.
      — Nieobecność czegoś — rzekł baron — ona może być równie zabójcza jak obecność. Nieobecność powietrza, co? Nieobecność wody? Nieobecność czegokolwiek innego, od czego jesteśmy uzależnieni. — Baron pokiwał głową. — Rozumiesz mnie, Nefud?"


niedziela, 15 listopada 2015

Co może zjeść nasze jedzenie?

W poprzednim poście poruszyłem temat antybiotyków w żywności. Niestety problem związany z substancjami którymi są karmione zwierzęta hodowlane jest szerszy. Przykładem jest chociażby choroba szalonych krów, która nawiedziła Europę jakiś czas temu. Odpowiedzialne za chorobę priony były dostarczane zwierzętom w mączce kostnej.

Skończyło się wybiciem dużej ilości stad i dowcipami w stylu "krowa jest zasadniczo zwierzęciem roślinożernym. Naiwnością było by stwierdzać, że źródła problemu zostały rozwiązane. Na miejsce jednego wycofanego dodatku do pasz wchodzi ileś następnych i żadna pojedyncza instytucja nie jest w stanie sprawdzić wszystkich środków ubocznych.

Dzisiaj chciałbym czytelników zainteresować istniejącym w Unii rejestrem dozwolonych substancji dodawanych do pasz. Obecna jego wersja to już 220 edycja, a lista ciągle się zmienia. W skład rejestru wchodzi kilka części. Pierwsza z nich to rejestr substancji dopuszczonych, dla których złożono wymagane dokumenty. Aneks zawiera ponad 180 stron z listą związków chemicznych, bakterii i enzymów. Druga część to lista substancji, dla których do 2010r nie złożono wymaganych dokumentów. Tu lista jest większa (310 stron), z czego nie wszystkie substancje zostały wycofane z listy. Dodatkowe dokumenty pozwalają na lepsze śledzenie zmian.

O ile dodawane witaminy, żelazo czy kwas foliowy nie powinien szkodzić, o tyle aby móc to powiedzieć o enzymach czy substancjach chemicznych potrzebna jest zaawansowana wiedza i badania. To samo można powiedzieć o dodawanych mikroorganizmach. A lista jest długa i zawiera na prawdę ciekawe pozycje.

Chciałbym w tym miejscu dla przykładu zacytować wikipedię jeżeli chodzi o jeden tylko z dodatków - enterococcus faecalis prosto z wikipedii.

"Paciorkowiec kałowy (łacEnterococcus faecalis) – bakteria gram dodatnia[1] należąca do enterokoków, dawniej klasyfikowana dopaciorkowców grupy D (Streptococcus faecalis, według serotypowania Lancefield), występuje w przewodzie pokarmowym człowieka i innych ssaków[2]E. faecalis może powodować zagrażające życiu zakażenia u ludzi, zwłaszcza w środowiskach szpitalnych, w których występuje naturalnie wysoki poziom oporności na antybiotyki. Bakteria ta często występuje w zębach leczonych kanałowo i to miejsce może być pierwotnym źródłem zakażenia[1]."

Smacznego mięska wam życzę. Powąchajcie je przed zjedzeniem. Swoją drogą ktoś wie w jakim celu dodaje się do paszy paciorkowca kałowego? I jak się go pozbywa z mięsa później?

Źródła

http://ec.europa.eu/food/food/animalnutrition/feedadditives/docs/comm_register_feed_additives_1831-03.pdf - Rejestr dozwolonych substancji dodawanych do pasz (aneks1)

http://ec.europa.eu/food/food/animalnutrition/feedadditives/docs/comm_register_feed_additives_1831-03_annex2.pdf - Aneks2

https://pl.wikipedia.org/wiki/Enterococcus_faecalis - Wikipedia


środa, 11 listopada 2015

Antybiotyki w żywności

Podobno w Polsce antybiotyki można kupić tylko na receptę. Taka recepta jest ważna tylko tydzień, w przeciwieństwie do zwykłej recepty, która jest ważna miesiąc. Nadużywanie antybiotyków we współczesnej medycynie to plaga, prowadząca do zaburzeń przewodu pokarmowego, a co gorsza do powstania "superbakterii" odpornej na większość znanych antybiotyków.

Niestety okazuje się że jest to plaga dotycząca przemysłu spożywczego. Dodawanie antybiotyków do paszy dla zdrowych zwierząt jest często jednym ze środków nieuczciwej konkurencji, gdyż pozwala w łatwy sposób zwiększyć masę mięśniową. Obecnie kura hodowana na mięso może być podana na stół po połowie tego czasu co kiedyś kury chodzące po podwórku gospodarza. Mimo tego daje ona dwa razy więcej mięsa. Naiwnością było by sądzić, że jest to mięso tak samo wartościowe i że wynika to wyłącznie ze stosowania samych najlepszych praktyk przez naszych rolników.

Na szczęście spotyka się to coraz częściej z reakcją organów państwowych. Przykładem może być decyzja FDA aby zaostrzyć w USA politykę przeciwko stosowaniu antybiotyków jako dodatku do paszy (parz artykuł z Gazety Wyborczej). Z podanych danych wynika, że aż 80% antybiotyków trafia jako dodatek do paszy. Po wprowadzeniu nowych regulacji dodawanie antybiotyków do paszy dla zdrowych zwierząt ma być nielegalne.

Do osiągnięcia tego celu jednak nie wystarczą same tylko ustawy - potrzebna jest dokładna kontrola. Pokazała to afera mięsna, która została wykryta dwa lata temu w Polsce (patrz załączony materiał TVN). Regulacje regulacjami a producenci i tak dodają antybiotyki aby czerpać dodatkowe zyski.
 Następnie naiwni dietetycy w oparciu o badania sprzed 50 lat polecają kolejnym osobom mięso z kurczaka, a rodzice dziwią się że dzieci cierpią z powodu chorób jelitowych. Obecna kura to nie to samo zwierze, z którego nasi dziadowie robili rosół. Kiedyś rosół pachniał na całą klatkę schodową. Obecnie gotując kurczaka moja żona pierwszą wodę wylewa.

Problem antybiotyków pokazuje, że oprócz tego co jemy i co jest napisane na metce istotne są warunki w jakich da żywność powstawała. Karma dla zwierząt hodowlanych, skład gleby i skażenia wody mogą powodować, że w naszym jedzeniu pojawią się toksyny, których próżno szukać na liście składników. Jest to dość duży temat, który niniejszym włączam do tematyki niniejszego bloga.

Źródła:
Program Uwaga - TVN24

Zaostrzanie polityki antyantybiotykowej przez FDA.

sobota, 7 listopada 2015

Glutaminian to ZŁO

Nie odpowiada tylko za trzęsienie ziemi, gradobicie i kolkusz, cytując Alberta z Seksmisji. Do takich wniosków można dojść przeglądając stronę http://MSGTruth.org. Strona zawiera zebrane informacje ze świata naukowego udowadniające szkodliwość glutaminianu (sodu) i wpływ jego na ogólne zdrowie. Niezależnie od tego, że strona zestawia informacje i cytuje w sposób jednostronny aby udowodnić szkodliwość tej substancji, to jednak każde twierdzenie jest oparte na badaniach naukowych z podaniem cytatów.

Z punktu widzenia czytelnika istotne będą dwie części. Pierwsza z nich to lista chorób. Na stronie są podane choroby i dolegliwości które mogą być zgodnie z badaniami powiązane z glutaminianem sodu. Równolegle podane są dla tych stron statystyki o zwiększonym występowaniu. Lista jest długa i zawiera 29 pozycji zawierającej choroby fizyczne ( nadciśnienie, astma, utrata wzroku etc.), neurologiczne (alzheimer, epilepsja, skleroza) jak i zaburzenia psychiczne (alkoholizm, zaburzenia snu czy obżarstwo)

Przykładem może być autyzm. Podejrzewa się ze obecność glutaminianu w szczepionkach powoduje zwiększone występowanie choroby. Zgodnie z podanymi wynikami badań ze Szkocji liczba przypadków wzrosła o 18% tylko jednego roku.

Druga część to obszerna lista polecanych książek, filmów i wyników badań na ten temat. Część z nich już znałem wcześniej i polecałem czytelnikom, ale duża część jeszcze przede mną. Na pewno dzięki materiałom ze strony jeszcze parę tekstów o glutaminianie sodu powstanie. Przy czym o ile o glutaminianie sodu zdanie mam złe, to wypada zawsze przedstawić argumenty obu stron.

PS:  Zastanawiam się jak to jest że media krzyczą o pojedynczych przypadkach ptasiej czy świńskiej grypy, a pomijają zupełnie faktyczne epidemie różnych innych chorób. Pomijają już cytowane - ilu z czytelników wie że na świecie dalej notuje się przypadki dżumy - i to w krajach rozwiniętych?
Czyżby jednak firmom chodziło tylko o zysk, politykom o władzę a mediom o rozgłos i wpływy? Cóż za dziwna myśl mnie na koniec naszła...

Źródło:
MSGTruth.org

środa, 4 listopada 2015

Glutaminian sodu/potasu i epilepsja

Przygotowując poprzedni post natknąłem się w jednym z odcinków Patryka na informację o związkach glutaminianu (sodu czy potasu - wszystko jedno) i epilepsji.

Jako że temat glutaminianu sodu jako substancji szkodliwej był obok aspartamu jedną z bezpośrednich przyczyn powstania tego bloga, postanowiłem odnaleźć źródła naukowe potwierdzające lub odrzucające powyższe stwierdzenie.

Jednym z artykułów który poruszał ten temat był tekst z 2000 roku w "The Journal of Nutrition" zatytułowany po prostu "Glutaminian i Epilepsja"

Jako, że dokładne przyczyny i mechanizm epilepsji nie jest do końca znany artykuł bezpośrednio nie obwinia glutaminianu zawartego w diecie jako źródła czy czynnika ryzyka epilepsji. Opisuje jednak szeroko całą gamę mechanizmów które mogą sugerować bezpośrednie połączenie glutaminianu i epilepsji.

Nie wchodząc w szczegóły zrozumiałe dla medyków warto zauważyć jednak dwa ważne zdania z całego artykułu:

"Glutamate [..] can cause convulsions when administered focally or systemically to experimental animals" - Glutaminian może powodować konwulsje będąc podawany zwierzętom laboratoryjnym.

"During spontaneous seizures [..] increase in extracellular hippocampal glutamate levels, [..] Similar increases in glutamate release can be observed associated with evoked seizures during surgery in epileptic patients" - Wzrost stężenia glutaminianu sodu następuje zarówno w przypadku spontanicznych jak i prowokowanych napadów padaczki.

Biorąc pod uwagę zależność pomiędzy dawką i odpowiedzią organizmu nie jest to jeszcze powód aby domagać się delegalizacji glutaminianu. Warto jednak wspomnieć, że jest to kolejny przykład dolegliwości która jest powiązana z glutaminianem a ilość spożywanego glutaminianu w krajach rozwiniętych rośnie.

Z całą pewnością jednak osoby cierpiące na padaczkę powinny wyeliminować glutaminian całkowicie ze swojej diety.

Przy okazji - już dziś zapraszam na recenzję strony "MGS Truth" na którą natrafiłem pisząc niniejszy artykuł.

Źródło:
"Glutamate and Epilepsy" Astrid G. Chapman. W The Journal of Nutrition vol 130 no 4 1043S-1045S



niedziela, 1 listopada 2015

Neti Aneti - Wybór odcinków (2)

Pisząc recenzję videobloga Neti Aneti obiecałem powiadamiać, jak tylko pojawią się kolejne odcinki których tematyka pokrywa się z zakresem niniejszego bloga. Od tego czasu Patryk opublikował wiele filmów i osobom zainteresowanym tematyką zdrowej żywności i zdrowego stylu życia polecam zasubskrybowanie całego kanału na youtube.

Poniżej wybór tych odcinków które pokrywają się z tematyką tego bloga. Chciałbym zwrócić uwagę, że oprócz materiału video warto przeczytać również tekst pod materiałem - oprócz podsumowania zawiera również odsyłacze do ciekawych materiałów.

Niewegańskie dodatki do żywności


Odcinek poświęcony dodatkom do żywności. Wiele z produktów teoretycznie wegańskich czy wegetariańskich zawiera dodatki pochodzenia zwierzęcego. Odcinek zawiera listę najczęściej stosowanych. Chciałbym tylko krytycznie odnieść się do informacji o barwnikach które "indukują uwalnianie histaminy z mastocytów". Jak pisałem w dwóch postach (pierwszy, drugi) może to nastąpić ale jest to znacznie rzadsze niż się to im przypisuje.

 

Czy warto spożywać grzyby


Odcinek poświęcony plusom i minusom jedzenia grzybów. Z jednej strony zawierają korzystne substancje (minerały, białko, polisacharydy etc...). Z drugiej strony zawierają również substancje szkodliwe w tym rtęć i metale ciężkie.

 

Niedobór i nadmiar żelaza w organizmie


Odcinek poświęcony żelazu. Do czego organizm potrzebuje żelazo, w jaki sposób żelazo się wchłania, jakie są główne skutki niedoboru żelaza. Z punktu widzenia czytelników bloga istotna może być informacja, że szkodliwy może być również nadmiar żelaza. Cytując autora: "Nadmiar żelaza prowadzi do marskości narządów, pierwotnego raka wątrobowokomórkowego, endokrynopatii, stresu oksydacyjnego oraz skrócenia życia. Nadmiar żelaza dotyczy poniżej 5% ogólnej populacji."

Kac po spożyciu alkoholu. Jak zapobiegać? Jak leczyć? 


Alkohol jak wiadomo jest substancją szkodliwą. Jeżeli jednak musisz go spożywać, to obejrzyj sobie film w którym Patryk radzi jak radzić sobie z jego szkodliwymi skutkami, zwłaszcza następnego dnia rano.

 

Dieta bogata w białko cz1 Fakty i Mity

Dieta bogata w białko cz2 Białko roślinne kontra zwierzęce.


Dwa odcinki w których Patryk omawia znaczenie białek w organizmie. W szczególności obala wiele mitów na temat szkodliwości diety wysokobiałkowej. W szczególności u zdrowych ludzi duża ilość białka nie powoduje zakwaszenia organizmu, nie obciąża również nerek czy wątroby. U zdrowych ludzi nie gnije również w przewodzie pokarmowym. Jeżeli nie ma więc przeciwwskazań wynikających z innych chorób, to nie ma powodu ograniczać ilość białka w diecie.

Jak zwykle polecam również inne filmy tego autora, nie powiązane bezpośrednio z tematyką mojego bloga.

[2016-01-28] Część 3 niniejszej recenzji
[2016-01-28] Część 1 niniejszej recenzji

środa, 28 października 2015

Prawo żywnościowe na świecie - świetne podsumowanie

Od pewnego czasu chciałem napisać kolejny tekst dotyczący prawa dodatków do żywności. Informacja o tym w jaki sposób produkty czy substancje są badane i jakie warunki muszą spełniać to ciekawy materiał na artykuł. Lektura opracowań wykonanych na podstawy legislacji nie jeden raz posłużyła mi jako materiał źródłowy do tekstu o konkretnej substancji.

Szukając materiałów źródłowych do takiego tekstu natknąłem się na genialny artykuł "Review of the regulation and safety assessment of food substances in various countries and jurisdictions"(Przegląd regulacji i oceny bezpieczeństwa produktów żywnościowych w różnych krajach i jurysdykcjach). Niestety okazało się że jest to ponad 70 stron szczegółowych informacji - więc powyższy post jest tylko recenzją artykułu, który polecam gorąco lekturę wszystkim czytelnikom znającym język angielski.

Autorzy dokładnie omawiają systemy prawne obowiązujące w Argentynie, Australii, Brazyli, Chinach , Japonii, Kanadzie, Meksyku, Stanach Zjednoczonych, Unii Europejskiej. Dla każdego kraju przygotowana jest tabela podsumowująca system prawny (patrz tabela dot. Unii Europejskiej). Osobno przygotowane jest tez posumowanie dla wszystkich krajów łącznie z podaniem organów odpowiedzialnych za legislację w tej dziedzinie.

W ramach artykułu omówiona jest nie tylko sytuacja dotycząca samych dodatków do żywności, ale również, składników żywnościowych, środków zapachowych, enzymów, substancji pomocniczych, opakowań i sposobów postępowania z nowymi rodzajami żywności. Dla każdej z tych kategorii autorzy piszą obszerne podsumowanie i dołączają tabele przekrojowe pozwalające czytelnikowi łatwo zorientować się jakie akty prawne są w danym państwie/jurysdykcji obowiązujące.

Godny jest również polecenia sam wstęp z omówieniem globalnych źródeł wiedzy i prawa dot w.w.  tematu. Omówione są w nim WHO, FAO, Codex Alimentarius Commision czy JECFA (The Joint FAO/WHO Committee on Food Additives). W zasadzie na każdy z powyższych tematów można by napisać serię artykułów a autorzy zebrali to wszystko w jednym opracowaniu, równocześnie podając wszystkie dane źródłowe.

Kończąc powyższą laurkę - wszystkim zainteresowanym polecam gorąco. Być może w najbliższej lub dalszej przyszłości fragmenty tego artykułu posłużą mi jako kolejne teksty na blogu. W szczególności strona "Prawo" wymaga ode mnie dopracowania i mając tak dobre źródło może za to się wkrótce wezmę.


Żródło: 
"Review of the regulation and safety assessment of food substances in various countries and jurisdictions" Bernadene Magnuson, Ian Munro, Peter Abbot, Nigel Baldwin, Rebeca Lopez-Garcia, Karen Ly, Larry McGirr, Ashley Roberts, Susan Socolovskye
Food Addit Contam Part A Chem Anal Control Expo Risk Assess. 2013 Jul; 30(7): 1147–1220.
Published online 2013 Jun 20. doi:  10.1080/19440049.2013.795293

niedziela, 25 października 2015

Sól, rak i żywność przetworzona

W poprzednim poście pisałem o soli jako czynniku ryzyka dla raka żołądka. Idąc tym tropem znalazłem kolejny artykuł pochodzący z tego samego czasopisma dotyczący raka prostaty.

W cytowanym artykule badacze sprawdzali wpływ jedzenia przetworzonego na prawdopodobieństwo wystąpienia raka prostaty. Przebadano 130 przypadków osób z wystąpieniem raka prostaty i 274 przypadków kontrolnych. Szansa na wystąpienie raka prostaty u osób spożywających przetworzoną żywność była 7.05 wyższa niż u osób spożywającej mniej przetworzonej żywności.

W tym miejscu dla osób czytających źródłowy tekst chciałbym wyjaśnić terminy statystyczne. Iloraz szans (lub OR) określa szansę w stosunku do grupy kontrolnej. OR=1 określa taką samą szansę, OR>1 określa większą a OR<1 mniejszą szansę. Szansa ta jest wyznaczana z przedziałami ufności (95% CI - Confidenital Interval). W tym przypadku w 95% przedziale mieszczą się wartości (3.12-15.9). Gdyby przedział OR mieścił się w zakresie od poniżej 1 to nie można było by stwierdzić, że spożywanie przetworzonej żywności zwiększa szansę na raka prostaty.

Jednym z wyjaśnień jest właśnie wpływ soli na możliwość powstawania raka. Przy czym naukowcy cytują również badania z Polski w których stwierdzono że spożywanie wędzonej ryby obniża prawdopodobieństwo raka o połowę.

Źródła: 
"Do preserved foods increase prostate cancer risk" - L Jian, D H Zhang, A H Lee and C W Binns w British Journal of Cancer (2004) 90, 1792–1795. doi:10.1038/sj.bjc.6601755

Iloraz szans. Pojęcie szansy


środa, 21 października 2015

Sól powoduje raka żołądka

Cytując dosłownie wyniki badań: "Our results support the view that salt intake is an important dietary risk factor for gastric cancer" - Wyniki naszych badań pokazują że spożywanie soli jest ważnym czynnikiem ryzyka dla raka żołądka

Z góry przepraszam za rozpoczęcie posta cytatem i to tak kategorycznym ], ale w ten sposób istnieje większa szansa, że większa liczba osób przeczyta te wyniki. Badacze sprawdzali obecność czynników ryzyka wśród osób które zachorowały na raka przewodu, jak również w grupie kontrolnej. Istotnym statystycznie czynnikiem okazało się wyższe spożycie sodu (sól kuchenna to chlorek sodu). Było większe wśród chorych i choć nie była to różnica duża (mediana 3,5331 g/dzień w stosunku do 3,4741 g/dzień) to jednak różnica była istotnie statystyczna, więc korelacja została dowiedziona. 

Dla osób które lubią czytać bezpośrednio wyniki statystyczne podaję link do danych

Na razie naukowcom nie udało się udowodnić mechanizmu działania. Sugeruje się że sól uszkadza błonę śluzową żołądka, co zwiększa szansę na wystąpienie mutacji rakotwórczej. 

Sceptycy mogą krytykować artykuł, że równie dobrze to nie sól powoduje raka, tylko rak w przewodzie pokarmowym powoduje zwiększone spożycie soli. W końcu korelacja to nie łańcuch przyczynowo skutkowy. 

Prawidłowe badanie dowodowe np na szczurach powinno polegać na podziale na grupę kontrolną i grupę ze zwiększonym spożyciem soli a następnie sprawdzeniu ilości przypadków raka żołądka. Sami autorzy również przyznają, że może istnieć trzeci czynnik (np sól dodawana jest do pokarmów przetworzonych, więc to spożywanie pokarmów przetworzonych a nie sam sód może być czynnikiem rakotwórczym)

Co ciekawe - badanie nie wykazało wpływu ani palenia papierosów, ani zakażenia helicobacter'em jako czynników ryzyka. Czynnikiem ograniczającym szansę wystąpienia raka żołądka okazał się czas posiadania lodówki - im dłużej masz lodówkę tym mniejsza szansa na rak żołądka. 

Jak tylko wpadną mi w ręce kolejne badania na ten temat, na pewno je opublikuję. 

Źródło
"Salt intake and gastric cancer risk according to Helicobacter pylori infection, smoking, tumour site and histological type" - B Peleteiro, C Lopes, C Figueiredo and N Lunet1 - British Journal of Cancer (2011) 104, 198–207. doi:10.1038/sj.bjc.6605993

niedziela, 18 października 2015

Sól uzależnia

Jeżeli jesteś drogi czytelniku amatorem soli, tak jak autor niniejszego bloga to mam dla Ciebie złą wiadomość. Naukowcy w ciągu ostatnich kilku lat coraz poważniej rozważają hipotezę uzależnienia współczesnego człowieka od soli.

Aby substancja była uznana za uzależniającą musi spełnić kilka warunków. Po pierwsze długotrwałe spożycie musi powodować tolerancje - coraz większe dawki są potrzebne do osiągnięcia tego samego efektu. Po drugie musi mieć działanie negatywne. Po trzecie odstawienie substancji musi wiązać się z negatywnymi efektami,  które powodują że ciężko jest tą substancję odstawić.

Wszystkie te warunki sól spełnia. Wraz ze wzrostem spożycia soli u ludzi rozwija się tolerancja. Aby odczuwać potrawę jako słoną dawki soli muszą być coraz większe. Jak pokazały badania opisane w poprzednim poście, większość ludzi spożywa zbyt dużo soli, przekraczając maksymalne dopuszczalne dawki. Negatywne efekty są znane. Odstawienie soli powoduje negatywne efekty. Nie tylko potrawy wydają się niesmaczne, pojawia się również brak łaknienia i nudności. Okres ten trwa od 2 do 12 tygodni,po czym negatywne efekty przechodzą.

Naukowcy sugerują, że sól powoduje aktywowanie receptorów opoidowych i mechanizm uzależnienia od soli jest taki sam jak w przypadku opiatów. Efekt odstawienia trwa, dopóki receptory nie wrócą do prawidłowego działania po przedawkowaniu soli. Jednym z powodów, jest obserwacja osób przechodzących terapię detoksykacyjną. Naukowcy zauważyli, że spożywają oni większe ilości soli, co doprowadziło do postawienia takiej tezy.

Należy również wspomnieć, że sód jako taki jest substancją konieczną do życia człowieka i opisane aktywowanie receptorów ścieżki nagrody ma za zadanie uchronić zwierzę od niedoborów sodu. Można więc śmiało stwierdzić że od tego dobrobytu w głowach nam się poprzewracało, za co płacimy rosnącą grupą ludzi z nadciśnieniem tętniczym.

Cóż - aspartam i glutaminian eliminuję ze swojej diety, może i uda mi się sól ograniczyć. Do tej pory sądziłem, że jej nadmiar z jakiegoś powodu jest mi potrzebny, a okazuje się że jest to uzależnienie. Ciekawe kiedy powstanie "grupa anonimowych solikocholików"?

Jakby ktoś z czytelników chciał więcej poczytać na ten temat - hasło do szukania to "Salted Food Addiction Hypotesis"

Źródła:
"Salt addiction - a different kind of drug addiction" - Yalcin Tekol, Medical Hypotesis 67 1233-1234.
"Salted food addiction hypotesis may explain overeating and obesity epidemic" - James A Cocores i Mark S Gold, Medical Hypotesis 73 892-899.

środa, 14 października 2015

Jemy za dużo soli



Tym razem chciałbym zmienić temat na jedną z substancji którą nadużywamy w codziennej diecie. Mowa o chlorku sodu czyli o soli kuchennej. Przeczytałem niedawno wyniki badań, jakie były prowadzone w Katedrze Żywienia Człowieka SGGW. Badania obejmowały 42 osoby i miały za zadanie określić ilość spożywanej dziennie soli.

Wyniki okazały się niepokojące - spożycie sodu (którego głównym źródłem jest sól) przekraczały dopuszczalną maksymalną dawkę zarówno u kobiet (161% +/- 42%) jak i u mężczyzn (225% +/- 59%) Ciekawe też okazało się źródło sodu w diecie - naturalnie występujące stanowiło niewielki tylko procent - resztę stanowiły potrawy z dodatkiem soli i produkty przetworzone (patrz tabela).

Źródło soli Mężczyźni Kobiety
Naturalnie występująca 8,6% 11%
Solone ze względów technologicznych 47,1% 39,4%
Sól dodawana do potraw 44,3% 49,3%

Sód z soli spożywany w nadmiarze jest źródłem nadciśnienia tętniczego, jest czynnikiem ryzyka dla raka żołądka. Sód powoduje też wypłukiwanie wapnia z organizmu, tak więc z całą pewnością nie powinniśmy przesalać potraw.

W tym przypadku jestem niestety tak samo winny jak uczestnicy badania o ile nie bardziej. Solę praktycznie wszystko co można i w dużych ilościach. Dlaczego sól tak nam smakuje? Na ile faktycznie jest szkodliwa? Czuję że tak jak pisałem o glutaminie sodu, tak i o soli kuchennej będę musiał trochę popisać - chociażby aby przekonać siebie do zmiany nawyków żywieniowych. Może chleb z masłem i solą wówczas zniknie z mojej diety (i oczywiście mam problem z nadciśnieniem).

Przy okazji dwa istotne fakty z istnienia bloga. Jest to juz 40-sty post publikowany w tematyce niezdrowej żywności. Jak na osobę, która z tematem nie miała wcześniej nic wspólnego jest to całkiem nieźle. Ponadto przedwczoraj liczba wyświetleń bloga doszła do tysiąca (w sumie) - co również jest jakimś sukcesem.


Źródło:
"Ocena spożycia sodu, z uwzględnieniem soli kuchennej jako jego źródła, w wybranej populacji warszawskiej." - Dorota Czerwińska, Anna Czerniawska

niedziela, 11 października 2015

Food-Info.net - krótkie opisy żywności

Jak widać ostatnio staję się leniwy - zamiast pisać o kolejnych odkryciach odsyłam do konkurencji. Co zrobić, nie zamierzam przecież przepisywać całego internetu.

Tym razem chciałbym zachęcić czytelnika do zapoznania się ze stroną food info- jest to strona prowadzona w wielu językach (w tym w polskim) przez holenderski uniwersytet w Wageningen. Zawiera on krótki opis różnych typów żywności pod kontem ich zdrowia i fundację Food Info Foundation. Ze strony Polski partnerem jest Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego.

Zawiera również opis wszystkich dopuszczalnych E z informacją o potencjalnych skutkach ubocznych, jak również czy dodatek może być spożywany przez wegetarian, wegan lub grupy religijne,

Polecam stronę gorąco czytelnikom czekającym na powrót mojej weny twórczej.

http://www.food-info.net/

środa, 7 października 2015

Mitojad - E-ncyklopedia

Szukając materiałów do kolejnego tekstu znalazłem blog zbyt dobry, aby się nie podzielić nim ze swoimi czytelnikami. Jego podstawową wartością jest usystematyzowana lista dodatków dodatków do żywności, wraz z intormacją który z nich jest szkodliwy a który nie. Oddaję głos autorowi:

"Pełna lista dodatków do żywności z wyjaśnieniami. Oczywiście to dawka czyni truciznę i nawet solą kuchenną można kogoś zabić (nawet bez uciekania się do rzucania 20-kilogramowym workiem z dziesiątego piętra). Z drugiej strony za sporą częścią tych magicznych numerków kryją się substancje równie nieszkodliwe co sól czy cukier, proszę więc nie panikować, kiedy ktoś zamiast witaminy C umieści na opakowaniu E-300. Wskazówka: dodatki spożywcze posegregowane są na kategorie. Większe świństwa pozwolę sobie wyróżnić za pomocą żółtego tła. Dla wygody wegan i wegetarian nazwy barwników pochodzenia zwierzęcego pisane są czerwoną czcionką. Jak widzicie, lista cały czas powstaje, kolejne sekcje pojawią się wkrótce - opisanie dodatków na podstawie rzetelnych źródeł zajmuje sporo czasu."

Blog jest pisany od 2013 roku, lista w podziale na kategorie jeszcze nie jest zakończona, ostatnią grupą są dodatki 5xx która to grupa zawiera regulatory ph i spulchniacze. Blog nie zawiera dużej ilości postów, ale każdy z nich jest dobrze opracowany wraz z podaniem źródeł.

Polecam gorąco: http://mitojad.blogspot.com/

niedziela, 4 października 2015

Przestańcie zabijać moje dzieci.

Albo stopkillingmykids - to kolejny z blogów które traktują o niebezpieczeństwie dodatków żywności. Kolejne kilkadziesiąt postów dotyczących niezdrowej żywności, z czego wszystkie praktycznie z 2010 roku. Jest to bardzo dobre źródło listy substancji, które są uważane za niebezpieczne.

Niestety w tym przypadku autorka bloga często daje się ponieść emocją i raczej kieruje się swoimi emocjami, nie wchodząc w szczegóły co to znaczy w kontekście substancji, że powoduje np uszkodzenia nerek. Patrząc w ten sposób można skreślić wiele z przypraw kuchennych, które w nadmiarze również mogą powodować różne dolegliwości.

Mimo to jednak polecam przejrzenie bloga - chociażby jako źródło informacji, jakie produkty mogą być niebezpieczne i o jakich należy się więcej dowiedzieć.

Źródło:
StopKillingMyFood - blog z 2010r.

środa, 30 września 2015

Jak bada się rakotwórczość substancji

W jednym z poprzednim postów opisywałem dokument przedstawiający stan obecnej wiedzy na temat bromianów - potasu i sodu. W przypadku tego typu dokumentów istotną rolę spełniają badania nad rakotwórczością substancji. Z dużej ilości chorób to właśnie nowotworów niektórzy boją się najbardziej, mimo że nie jest to jedyna z nieuleczalnych i ciężkich chorób.

Między innymi dlatego, że przyczyn nowotworów może być wiele. Nałożyło się na to również wiele przypadków w których substancje uważane za bezpieczne okazywały się rakotwórcze. Przykładem dość znanym, choć z poza jedzenia jest azbest.

Badania nad rakotwórczością oczywiście prowadzi się z wykorzystaniem gryzoni. Dzieląc je na wiele grup i podaje się różne dawki, od stosunkowo niewielkich do śmiertelnych. Dla największej dawki wszystkie badane zwierzęta zmarły w przeciągu 7 tygodni. Ustalono zarówno dawki NOAEL jaki i LOAEL. Pierwszy skrót (No Observable Adverse Effect Level) - oznacza największą dawkę dla której nie zaobserwowano negatywnego efektu. Drugi (Lowest Observable Adverse Effect Level) oznacza najmniejszą dawkę dla której zaobserwowano negatywny efekt. Obie te dawki są ważne do tego aby wyznaczyć dawkę ADI, określająca dopuszczalną dzienną dawkę. Zwykle jest to 1/100 dawki NOAEL, chyba że istnieją jakieś dodatkowe wątpliwości.

Oprócz samej dawki prowadzi się również badania dotyczące długotrwałego wpływu substancji na organizm. W przypadku opisywanego dokumentu najdłuższe badania trwały 104 tygodnie, co daje dwa lata badań. Jest to zdecydowanie więcej niż niektóre studia dotyczące np. glutaminianu sodu i daje to możliwość ustalenia dokładnie wpływu na organizm. W badaniach sprawdza się nie tylko samo występowanie guzów nowotworowych, ale również i ich umiejscowienie.

Wszystkie badania dają możliwość ustalenia parametrów do modeli statystycznych. Jednym z istotnych modeli stosowanych w tym przypadku jest model Weibull-a. Jest to model na podstawie którego wylicza się prawdopodobieństwo przeżycia w danym okresie czasu. Na jego podstawie można np wyliczyć dla określonej dawki jakie jest prawdopodobieństwo wystąpienia nowotworów i kiedy można się spodziewać pierwszego pojawienia się nowotworu.

Warto na koniec nadmienić o jednym z parametrów o którym nie było mowy w dokumencie. Jest to NOEL (No Observable Effect Level) - parametr oznaczający brak zauważonego efektu. Może się okazać, że dla dużo niższych dawek zaobserwowano efekty, np skóra zmieniła kolor na niebieski :) , wyrosły rogi i oczy zmieniły kolor na czerwony, ale nie zauważono aby był to efekt negatywny.

http://www.epa.gov/iris/toxreviews/1002tr.pdf


niedziela, 27 września 2015

Bromian Potasu i IRIS (nie mylić z ISIS)

Dziś chciałbym napisać o bromianie potasu, ulepszaczu żywności wymienionym w recenzowanym wcześniej filmie.Jest ona dozwolona do użycia w USA ale jako substancja rakotwórcza zakazana w Unii Europejskiej.

Dlaczego więc piszę o substancji, z którą w Polsce czytelnik nie powinien się zetknąć? Przede wszystkim aby pokazać czytelnikowi jedno ze źródeł informacji o substancjach szkodliwych. Podstawą niniejszego tekstu jest raport EPA "Toxological Review of Bromate - In support of the Integrated Risk Information System (IRIS)" (EPA/635/R-01/002).

Występuje tu parę skrótów które należy wytłumaczyć. Pierwszym z nich jest EPA - United States Environmental Protection Agency - organizacja rządowa USA zajmująca się ochroną środowiska. IRIS to baza danych o środkach chemicznych, zawierająca podsumowanie ich negatywnego działania. Dla każdego, kto zajmuje się substancjami szkodliwymi taka baza jest jednym z pierwszych źródeł informacji.

Warto też przyjrzeć się strukturze dokumentu opisującego substancje. Najpierw są wymienione własności fizyczne - stan skupienia, wygląd, punkt wrzenia, gęstość i rozpuszczalność. Wymienione są sposoby uzyskiwania. Następnie wymienione są własności biologiczne - wchłanianie z przewodu pokarmowego, dystrybucja, metabolizm i wydalanie.

Dalej następuje opis działania szkodliwego.  Na szczególną uwagę zasługuje sposób badania właściwości rakotwóczych. Oprócz tego znajduje się wyznaczenie dawki LD50 (po której połowa umiera), genotoksyczność, zmiany w organach, mechanizm toksyczności.

Omówione też są grupy wysokiego ryzyka, wpływ na dzieci i zróżnicowanie wpływu dla różnych genotypów. Na podstawie tych danych wyznaczone jest dzienne dopuszczalne spożycie. Jest to wartość NOAEL (dla której nie zaobserwowano negatywnych efektów) podzielona przez 10 (dla różnic między zwierzętami a człowiekiem, jeszcze raz przez 10 (z uwagi na różne genotypy i ochronę dzieci) a następnie jeszcze przez 3 z uwagi na różne wyniki badań. W ten sposób dawka bezpieczna została wyznaczona jako 1/300 dawki dla której jeszcze wśród badanych zwierząt nie udało się znaleźć efektów negatywnych

Podsumowując bromian potasu ma działanie rakotwócze. Zatrucie bromianem powoduje uszkodzenia nerek i utratę słuchu, z czego uszkodzenia nerek są odwracalne, czego niestety nie da się powiedzieć o utracie słuchu. Wszelkie te cechy ma również bromian sodu jako substancja podobna.

W następnym poście opiszę w jaki sposób bada się działania rakotwócze produktu.

Linki:
Cytowany Raport 
EPA 
IRIS
IRIS - baza substancji 


środa, 23 września 2015

Olestra - mała cena za niskie kalorie

Na liście substancji szkodzących zdrowiu, regularnie pojawiają się substancje dietetyczne mające na celu ograniczenie listy kalorii. Jedną z takich substancji, wymienionej we wcześniejszym poście była olestr, polimer sukrozy, zastępujący w diecie tłuszcz, mający jego smak i konsystencje. Mając zero kalorii jest polecany osobom które mają problemy z utrzymaniem wagi. Zastępuje również olej do smażenia.

Zerowa kaloryczność olestry wynika z faktu, iż nie wchłania się z przewodu pokarmowego, nie ma działania negatywnego na organizm (pozytywnego zresztą również nie) a przynajmniej tak mogło by się wydawać. Skąd więc wzięły się wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa olestry?

Negatywne działanie olestry jest podwójne. Po pierwsze, jeżeli się nie wchłania, to musi być wydalana, W związku z tym mogą pojawić się luźne stolce. Po drugie olestra nie wchłaniając się, może również upośledzać wchłanianie innych substancji, w tym witamin A, D, E i K.

Dlatego amerykańskie FDA dopuściło olestrę pod pewnymi warunkami. Po pierwsze ograniczono użycie olestry tylko do przekąsek, takich jak czpisy czy batoniki. Po drugie wraz z olestrą muszą być dodane witaminy A, D, E i K i odpowiednie ostrzeżenie o obecności olestry i luźnych stolcach.

Kończąc temat olestry - nie uważam zastępowania tłuszczu i cukru zamiennikami dobrym pomysłem. Lepiej jeść mniej, a za to pełno wartościowego jedzenia. Lepsza kanapka z dobrym smalcem, niż czipsy z olestą. Nie sądzę jednak, aby obwinianie olestry o dużą szkodliwość było uzasadnione. Lepsze dla zdrowia luźne stolce, niż 10 kilo nadwagi.


Źródło:
The Trials of Olestra: The Health Safety Issue Nutrition Noteworthy, 1(1)

niedziela, 20 września 2015

Azotany i azotyny - czy grożą rakiem i uduszeniem.

W recenzowanym ostatnio filmie na pierwszym miejscu substancji szkodliwych były wymienione azotan sodu i azotyn sodu. Nawet jeżeli uznamy, że kolejność na liście była stricte losowa, to można się zastanawiać, czy obecność tych substancji jest w pełni uzasadniona i czy faktycznie są to aż tak szkodliwe substancje.

Zarzuty wobec azotanów i azotynów są dwa. Po pierwsze powodują skutki podobne do zatrucia tlenkiem węgla. Mówiąc językiem biologów, przekształcają hemoglobinę, związek odpowiedzialny za transportowanie tlenu we krwi do postaci metahemoglobiny, która nie jest w stanie transportować tlenu, na skutek czego człowiek umiera przez uduszenie.

Po drugie wraz z obecnymi w mięsie aminami powodują powstawanie nitrozamin, które to substancje są silnie rakotwórcze. Dotyczy to przede wszystkim produktów smażonych.

Dlaczego więc substancje te są stosowane? Podstawowym źródłem w diecie są produkty do których bezpośrednio dodano azotyn sodu (lub inny) lub azotan sodu. Dodaje się go do mięs i wędlin z dwóch powodów. Po pierwsze odpowiadają za ładny wygląd mięsa i wędlin i ich charakterystyczną barwę. Niezależnie ile klientów będzie twierdzić, że wolą wędliny bez dodatków, prawda marketingowa jest inna - ludzie wybierają zawsze "ładniejsze" mięso, nawet jeżeli jego wygląd jest zasługą chemii. Drugą, bardziej istotną rolą jest przeciwdziałanie psuciu się mięsa. W szczególności azotany i azotyny przeciwdziałają rozwojowi pałeczki jadu kiełbasianego. Żeby było ciekawiej znacznie więcej azotanów i azotynów należy dodać aby osiągnąć efekt antybakteryjny.

Ponadto potencjalnym źródłem, zwłaszcza w wodzie pitnej może być stosowanie nawozów azotowych. Należy również pamiętać, że nawozy te w praktyce oddaliło od krajów wysokorozwiniętych klęski głodu, istotnie zwiększając plony z hektara.

Zarówno więc po stronie przeciwników jak i zwolenników substancji stoją argumenty, których nie można lekceważyć. Z jednej strony nowotwory i uduszenie, z drugiej strony śmierć z głodu lub na skutek zatrucia jadem kiełbasianym.

Przeciwnicy azotanów doprowadzili w latach 70 do bardzo poważnej dyskusji, która prawie doprowadziła do zakazania ich stosowania. Na szczęście w tym przypadku wygrało podejście naukowe, które doprowadziło do wprowadzenia przepisów ustalających normy co do stosowania.

Ponieważ jakkolwiek groźnie by nie brzmiało, to związki azotu występują naturalnie w człowieku. U zdrowego człowieka poziom metahemoglobiny waha się od 1% do 3% i człowiek ma naturalne mechanizmy obronne, które działają pod warunkiem nie przekroczenia określonej dawki.

Dopuszczalne dzienne spożycie ustalono na poziomie 100 krotnie niższym niż ten, dla którego zaobserwowano efekt przemiany w metahemoglobine. Wprowadzono zakaz stosowania azotanów w niektórych produktach spożywczych, zwłaszcza przeznaczonych do grilowania. Wprowadzono również normy określające zawartość związków w wodzie pitnej (na podstawie zawartości naturalnie występujących).

Tyle jeżeli chodzi ogólnie o wstęp do azotanów i azotynów. Temat potraktowałem na razie pobieżnie, ale obiecuję wracać do tematu i omawiać poszczególne aspekty (na przykład czym się różnią azotany od azotynów i dlaczego piszę o nich łącznie).

Źródła:
-Forum Wędliny domowe 
-Sodium Nitrite in Processed Meat and Poultry Meats: A Review od Curing and Examining the Risk/Benefits of Its Use
Jeffrey J Sindelar i Andrew L Milkowski, University of Wisconsin 

wtorek, 15 września 2015

Danger of food additives - Recenzja


W poprzednim tekście zakończyłem mini cykl dotyczący glutaminianu sodu, i wracam do recenzji wykładów znalezionych na youtube. Tym razem mam do zaproponowania godzinny wykład niemal idealnie wpasowujący się w tematykę niniejszego bloga. "The Danger of Food Additives" - czyli niebezpieczeństwa dodatków do żywności.

Wykład został przygotowany przez p. Jennifer Klaumeyer i udostępniony na kanale organizacji Riodan Clinic. Organizacja założona w 1975r  zajmuje się promowaniem zdrowego trybu życia, głównie poprzez wykłady prowadzone przez jej członków. Na kanale jest ponad 200 filmów, które czytelnikom również poleca.

W wykładzie omawiane są kolejne substancje, których należy unikać. Lista ta jest długa i zawiera zarówno pozycje o których wcześniej pisałem (glutaminian sodu, aspartam, niektóre barwniki, benzoesan sodu), jak również i substancje o których szkodliwości na razie nie mogę się wypowiadać.

Według mnie, nie wszystkie substancje są tak jednoznacznie szkodliwe jak jest to przedstawione. Przykładem jest benzoesan sodu, dla którego korzyści wielokrotnie przewyższają niewielkie działanie szkodliwe. Inne jak glutaminian, to substancje które już dawno wykluczyłem z diety. Pełna lista substancji jest następująca:
  1. azotan sodu i azotyn sodu
  2. BHA, BHT
  3. galusan propylu (propyl galatte)
  4. glutaminian sodu
  5. uwodniony tłuszcz roślinny (trans fats)
  6. aspartam
  7. acesulfam-K, sukraloza
  8. barwniki (niektóre)
  9. olestra
  10. bromian potasu
  11. biały cukier, syrop glukozowo-fruktozowy
  12. benzoesan sodu
  13. dwutlenek siarki
Niniejsza recenzja rozpoczyna mini cykl, w którym postaram się odnieść do tych z substancji, których dotąd nie omawiałem, oczywiście na miarę moich skromnych możliwości. Już dziś zapraszam na kolejny post poświęcony pierwszej substancji z listy - azotanowi sodu.

Źródło:
https://www.youtube.com/watch?v=3WsurkmLOoo



niedziela, 13 września 2015

Glutaminian sodu, śledziona i grasica

Kontynuując wątek glutaminianu sodu, chciałbym opisać kolejne badania związane z wpływem glutaminianu sodu na śledzionę i grasicę. Niestety podobnie jak w poprzednich przypadkach badania były prowadzone z użyciem dużej dawki substancji. 3 g/kg masy ciała to 1/5 dawki śmiertelnej LD 50 i nic dziwnego że przyjmowanie takich dawek ma negatywne skutki.

Ciekawe  w badaniu jest to, że w badaniu było sprawdzane również na ile odstawienie glutaminanu może spowodować cofnięcie się negatywnych zmian. Szczury były podzielone na trzy grupy. Pierwszą grupę jak zwykle stanowiła grupa kontrolna. Drugą grupą były szczury którym podawano przez 8 tygodni glutaminian. Trzecią grupę stanowiły szczury,którym podawano przez 8 tygodni glutaminian a potem przez 4 tygodnie pozwolono się zregenerować.

Podobnie jak w poprzednich badaniach, okazało się że glutaminian sodu ma wpływ na wagę. Przy czym po odstawieniu glutaminianu sodu waga szczurów spadła, choć nie osiągnęła wagi z grupy kontrolnej.

Grupa kontrolna Glutaminian sodu Glutaminian i regeneracja
160g +/- 15.4 213g +/- 20.8 184g +/- 17.8

Następnym wyznacznikiem okazywały się poziomy cytokin IL-10 i IL-1B. Interleukina 1B jest związana ze stanami zapalnymi i jej podwyższenie wskazuje na wystąpienie reakcji obronnej organizmu. Interleukina 10 ma działanie hamujące reakcję zapalną. U szczurów którym podano glutaminian istotnie wzrósł poziom IL-1B i spadł IL-10. Po odstawieniu glutaminianu poziomy częściowo wróciły do normy.

Ostatnim badaniem były badania histopatologiczne śledziony i grasicy. Badania dot. następujących wskaźników:



  • MDA: malondialdehyde; 
  • GSH: reduced glutathione; 
  • CAT: catalase; 
  • SOD: superoxide dismutase.


  • Glutaminian sodu istotnie zwiększył poziom MDA i zmniejszył poziom CAT, co zgodnie z wyjaśnieniem autorów badania wskazuje na stres oksydacyjny. Niestety moja wiedza jest zbyt skąpa aby samemu móc zinterpretować te wyniki, więc muszę wierzyć autorom badania na słowo. Tak samo zmniejszył się poziom GSH i SOD. We wszystkich przypadkach po odstawieniu glutaminianu poziomy zaczęły wracać do normy.

    Grasica i śledziona są gruczołami które odpowiadają za produkcję limfocytów. Zarówno w śledzionie i grasicy oznaczono poziom CD3 który pokazuje ilość produkowanych limfocytów. W grasicy odnotowano spadek z 1,35 na 1,08 a w śledzionie 1,57 do 1,15. Również i tutaj w grupie trzeciej poziomy częściowo wróciły do normy.

    Podsumowując wyniki - oczywiście został stwierdzony wpływ glutaminianu na w.w. narządy. Oczywiście zwolennicy glutaminianu będą twierdzić że jest to niemiarodajne, bo dawka była duża. Ale najważniejszym chyba wynikiem, jest częściowy powrót do normy po odstawieniu glutaminianu.

    Źródło
    "The Effects of Monosodium Glutamate on Thymic and Splenic Immune Functions and Role of Recovery (Biochemical and Histological study)"- Zeinab A. Hassan, Manar Hamed Arafa, Wafaa Ibrahim Soliman, Hebatallah Husseini Atteia i Hanan Fathy Al-Saeed. W Cytology & Histology

    wtorek, 8 września 2015

    Glutaminian sodu i zmiany w tarczycy

    W nawiązaniu do poprzedniego postu, przedstawiam kolejne doniesienia dotyczące szkodliwości glutaminianu sodu. Podobnie jak w poprzednim badaniu, badaniu podlegały niewinne szczury z razy wistar.

    Celem tego badania był wpływ glutaminianu sodu na ważny gruczoł dokrewny jakim jest tarczyca. Przez siedem dni szczurom była podawana dożylnie dawka 4mg / g masy ciała, a następnie po 30 dniach od ostatniej dawki szczury zabito a tarczycę podano badaniom. Szczurom z grupy kontrolnej podawano sól fizjologiczną.

    Okazało się że u szczurów którym podawano glutaminian, komórki tarczycy były znacznie większe i do tego zniekształcone, przybierając nieprawidłowe kształty. Niestety w badaniu zabrakło informacji jak wpłynęło to na produkcję hormonów tarczycy. Nie byłem w stanie również znaleźć innych badań na temat wpływu glutaminianu na tarczycę.

    Mimochodem naukowcy zauważyli również ciekawy objaw uboczny - mimo że szczury którym podawano glutaminian sodu miały mniejszy apetyt i jadły mniej ich waga była większa niż szczurów z grupy kontrolnej. Może więc glutaminian sodu jest jedną z substancji mającą wpływ na trwającą obecnie epidemię otyłości.

    Wypada również zauważyć, że dawka użyta w badaniu była duża, ponad 20 krotnie większa niż w poprzednio przeze mnie opisywanym i znacznie bliższa dawce śmiertelnej LD50 niż stężeniom stosowanym w żywności. Ciekawe jak kształtowały by się wyniki, gdyby zmniejszyć dawkę a zwiększyć czas trwania eksperymentu.

    To tyle na dzisiaj - w następnym poście omówimy jak glutaminian sodu wpływa na śledzionę.

    Źródło:
    "Monosodium Glutamate induces historphometric changes in thyroid gland of adult wistar rat"  - Pooja Rani, Kamlesh Khatri, Renau Chauhan. W Journal of Medical & Allied Sciences 2013: 3 (2):67-71

    niedziela, 6 września 2015

    Glutaminian sodu, nerki i hematologia.

    Pogorszenie parametrów hematologicznych i poważne uszkodzenia nerek na skutek przewlekłego stosowania glutaminianu sodu. To niepokojące wyniki badań indyjskich naukowców opublikowane w World Journal of Pharmacy and Pharmaceutical Science.

    Naukowcy z Indii badali 40 szczurów podzielonych na cztery grupy. Pierwszą grupę stanowiła grupa kontrolna, której była podawana woda. Pozostałym szczurom podawano roztwór glutaminianu sodu (70mg na kg masy ciała) odpowiednio przez 30, 45 i 60 dni. Później szczury zostały uśmiercone i została przeprowadzona ich sekcja.

    Jak można się spodziewać, najwięcej negatywnych skutków zaobserwowano u szczurów w ostatniej grupie. Poziom hemoglobiny spadł z 13,74 (+/- 0.77) do 10.24 (+/- 0,31) g/dl- co daje spadek o 1/4. Liczba czerwonych krwinek spadła z 7,43 mln (+/- 0,5) do 5,78 mln (+/- 0,93) (w mikrolitrze). Równolegle wzrósł poziom białych z 11,8 tys (+/- 0,55) do 15,01 (+/- 0,97) (w mikrolitrze).  W każdym przypadku różnice były istotne statystycznie, czyli z prawodpodobieństwem 95% wynikały z działania glutaminianu a nie z błędu statystycznego. Równolegle parametry biochemiczne pokazały znaczny wzrost stężenia albuminy, kreatyniny i mocznika we krwi - co sugeruje problemy z nerkami.

    Jeżeli chodzi o same nerki to w czwartej grupie waga nerki była na poziomie 3,2 (+/- 0,2) w stosunku do 1,21 (+/- 0.01). Daje to ponad dwa i pół raza większą nerkę w przypadku szczurów którym podawano dwa miesiące glutaminian sodu! Dokładne badania pokazały stany zapalne, obrzęki w kłębuszkach nerkowych, lokalną atrofię kłębuszków nerkowych a także martwicę.

    Biorąc pod uwagę średnią wagę szczura 200 g wychodzi że dzienna dawka glutaminianu była na poziomie 0,14 g. Biorąc pod uwagę, że szczur dziennie zjada ponad 20g karmy (nie licząc wody), stężenie glutaminianu w stosunku do pokarmu wynosiło  0,7%. Zgodnie z obowiązującym rozporządzeniem maksymalne stężenie glutaminianu w pokarmie może wynosić 10g/kg czyli 1%.

    Podsumowując. Gdyby glutaminian sodu dodawać nie do wody, ale do pokarmów to taka ilość w pełni mieści się w ramach dozwolonego stężenia. Po dwóch miesiącach takiej diety zaobserwowano poważne uszkodzenia nerek. A ludzie spożywają glutaminian nie przez 2 miesiące, ale często przez całe lata. Jak na substancję uznawaną za bezpieczną są to bardzo niepokojące konkluzje płynące z badania.

    PS: W internecie można spotkać wcześniejsze badania, prowadzące do tej samej konkluzji

    Źródło:"Evaluation of Mono Sodium Glutamate induces nefrotoxicity in adult wistar albino rats" - Sandharbh Kumar, Nitesh Kumar, Bhoopendra Kumar. W World Journal of Pharmacy and Pharmaceutical Science Volume 4 Issue 4 846-862March 2015  ,ISSN 2278 

    czwartek, 3 września 2015

    Ekscytotoksyny - smak który zabija.

    W każdym sporze naukowym zaangażowane są dwie strony. Nie inaczej jest w przypadku dodatków do żywności. Z jednej strony sporu stoją organizacje producentów żywności, chcące wykazać bezpieczeństwo stosowanych przez siebie substancji. Opłacają oni badania, mające udowodnić nieszkodliwość substancji. Z drugiej strony stoją niezależni naukowcy, szukający tematów na podstawie których mogą zbudować swoją karierę zawodową.

    Przykładem może być Dr. Russel Blaylock, autor książki: "Excitotoxins, taste that kills".W swojej książce, jak i w licznych prezentacjach na YouTube krytykuje on glutaminian sodu. Zgodnie z jego przekonaniami jest to jedna z bardziej szkodliwych substancji, odpowiedzialna przede wszystkim za liczne problemy neurologiczne, ale również za inne choroby.

    Streszczając wystąpienie: glutaminian jest jednym z neuroprzekaźników. Stosowany w żywności powoduje zwiększoną aktywność komórek nerwowych (ekscytację), co w konsekwencji powoduje śmierć komórek nerwowych (stąd nazwa ekscytotoksyna). W swoim wystąpieniu na YouTube pokazuje liczne sposoby negatywnego działania glutaminianu, począwszy od chorób mózgu a na bezpłodności kończąc.

    Dr Russel ostrzega również przed glutaminianem w innych postaciach. Jako że glutaminian sodu zaczyna mieć złą prasę, coraz częściej producenci umieszczają na żywności napis: "Nie zawiera glutaminianu sodu.", zapominając dodać, że zawiera np. glutaminian postasu.

    Ogólnie teza postawiona przez dr. Russela Blaylocka znajduje potwierdzenie w różnych badaniach. Sam niedawno pisałem o wpływie glutaminianu na śmierć neuronów w oku, co prowadzi w konsekwencji do jaskry.

    Z całą pewnością polecam czytelnikom obejrzenie paru wystąpień na YouTube, jak również przeczytanie książki. W każdym razie odkąd parę miesięcy temu obejrzałem po raz pierwszy wykład dr. Russela, staram się unikać glutaminianu sodu jak tylko mogę.

    Obecny wpis rozpoczyna więc mini cykl postów postów poświęconych glutaminianowi sodu. W kolejnych kilku artykułach podsumuję wybrane wyniki badań dot. tej substancji. Już teraz zapraszam na kolejne odcinki.

    Źródło:
    https://www.youtube.com/watch?v=tTSvlGniHok&index=2&list=PL1I7VHXIEA3nuuNjfC5-1VAkuTWxn7Mll








    wtorek, 1 września 2015

    Śmiertelna trucizna dodatkiem do żywności.

    Śmiertelna trucizna. Substancja służąca do wykonywania wyroków śmierci. Czy taka substancja może zostać dopuszczona do użycia jako dodatek do żywności?

    Powyższe pytania i twierdzenia pokazują jak często tytuły prasowe mogą być prawdziwe a jednocześnie wprowadzać czytelnika w błąd. Substancja o której mowa to chlorek potasu, substancja oznaczona jako E508. Potas jest jednym z ważniejszych pierwiastków potrzebnych człowiekowi do życia. Stężenie potasu we krwi reguluje procesy elektryczne na poziomie komórkowym. Pompa sodowo-potasowa, prąd potasowy - to tylko niektóre z ważniejszych pojęć z biologii komórki.

    Potas jest substancją, której zarówno nadmiar i niedomiar mogą prowadzić do śmierci. Nadmiar potasu prowadzi do obniżenia siły mięśniowej, apatii i zatrzymania akcji serca (co jest celem w przypadku wykonywania kary śmierci). Niedomiar powoduje skurcze mięśni, i również śmiertelne zaburzenie pracy serca. Zastrzyk śmierci działa nie dlatego, że potas jest trucizną, tylko na skutek naruszenia równowagi elektrycznej na poziomie komórkowej.

    Jako substancja zastępująca sól, chlorek potasu jest dla większości osób bezpieczny, o ile nie spożywany w nadmiarze. Jest również często stosowany jako lek w przypadku niedoborów potasu. Należy jednak pamiętać że stężenie potasu we krwi powinno być monitorowane (i zwykle jest faktycznie monitorowana w każdej morfologii).

    Dlaczego o tym piszę. Przede wszystkim jako szczepionka na styl blogowania p.t. substancja XXX szkodzi, bo inni blogerzy też tak piszą. Chciałbym też pokazać jak łatwo można manipulować opinią publiczną za pomocą nagłówków.

    W przypadku dodatków do żywności dużą wagę należy przykładać przede wszystkim do badań źródłowych, ostrożnie podchodząc do artykułów opartych na emocjach, i dowodów opartych na stwierdzeniach typu "wszyscy wiedzą że...". Słysząc o szkodliwości danej substancji, warto wiedzieć jaki jest mechanizm działania szkodliwego. Czy substancja zawsze jest szkodliwa, czy szkodzi tylko jej nadmiar? Jaki jest mechanizm akumulacji i wydalania substancji?  Jaka dawka jest szkodliwa a jaka śmiertelna? Inaczej będziemy manipulowani, gdy producenci substancji Y będą nam wmawiać że X szkodzi i na odwrót, lub na odwrót łatwo damy sobie wmówić, że substancja Z jest nieszkodliwa, bo inaczej nie była by dopuszczona do użytku, a jeżeli najnowsze badania temu przeczą, tym gorzej dla badań.

    Stąd też na moim blogu taka ilość odniesień do "nudnych" badań naukowych.

    niedziela, 30 sierpnia 2015

    Zjeść rtęć z termometru czy kilo borowików?

    Gdyby kogoś zapytać czy wolałby zjeść rtęć z rozbitego termometru czy kilogram suszonych borowików, to pewnie popatrzyłby na pytającego jak na wariata. Większość osób bez chwili wahania wybrała by kilogram grzybów. Jak się okazuje nie do końca słusznie.

     Grzyby oprócz cennych minerałów i witamin zawierają również niebezpieczne ilości metali ciężkich. W czasopiśmie "Bromatologia i chemia toksykologiczna" ukazały się wyniki badań sprawdzające zawartość rtęci w grzybach wielkoowocowych.

    Dla przeciętnej osoby dopuszczalna wartość tygodniowego spożycia rtęci wynosi 0,3 mg/osobę/ tydzień. Badania pokazały zawartość rtęci w kapeluszach borowików na poziomie 2,34 mg/kg a dla czubajki kani nawet 2,45 mg / kg. Czyli maksymalna dawka rtęci to nieco ponad 100g suszonych grzybów.

    Badania też pokazały, że ilość rtęci zależy silnie od gatunku. W przypadku podgrzybka brunatnego zawartość wynosiła 0,1056 a dla krowiaka podwiniętego 0,0271 mg/kg.

    Jak widać borowik w tym przypadku jest nie do końca szlachetny - znacznie bezpieczniejsze są pod względem zawartości rtęci zwykłe podgrzybki. Raz na jakiś czas dodane borowiki do zupy nie zaszkodzą, ale zapaleni grzybiarze nie powinni przesadzać z nadmiernym spożyciem borowika (lub czubajki kani).

    Tymczasem w termometrze znajduje około 1mg rtęci w postaci metalicznej. Rtęć w postaci metalicznej nie wchłania się w przewodzie pokarmowym - główne niebezpieczeństwo stanowią opary rtęci które są wchłaniane przez płuca. Tak więc odpowiadając na pytanie z tytułu - lepiej zjeść rtęć z termometru niż kilo suszonych borowików.


    Źródła:
    http://www.allum.pl/zagrozenia-i-alergeny/rtec-w-termometrach-lekarskich

    "Zawartość rtęci w grzybach wielkoowocnikowych z obszaru województwa zachodniopomorskiego" - Natalia Mazurkiewicz, Joanna Podlasińska. W "Bromatologia i chemia toksykologiczna" - 1/2014 (tom XLVII) -

    czwartek, 27 sierpnia 2015

    Bezpieczne czy szkodliwe - rzecz względna

    Często opisujemy substancję jako bezpieczną lub szkodliwą i śledzimy badania dotyczące ich wpływu na poziomie komórkowym. Tymczasem szkodliwość i bezpieczeństwo substancji to rzecz o wiele bardziej złożona. W poniższym poście pokazuję dwie substancje z których jedna jest bezpieczna więc jest szkodliwa a druga jest szkodliwa więc jest bezpieczna i pozyteczna.

    Pierwszą substancją jest cukier. Badając wpływ cukru na komórki można stwierdzić, że jest to w miarę bezpieczna substancja, dostarczająca dużą ilość potrzebnych do życia kalorii. Z punktu widzenia zdrowia uzębienia, możemy jednak stwierdzić, że cukier jest substancją która powoduje próchnicę i jak wiemy nadużywanie słodyczy generalnie jest szkodliwe. Dlaczego cukier szkodzi na zęby? Właśnie dlatego, bo jest substancją korzystną dla rozwoju bakterii. Właśnie pożyteczność na poziomie komórkowym powoduje szkodliwość na poziomie ogólnym.

    Drugą substancją są konserwanty, substancje o umiarkowanej szkodliwości. Ich dodawanie do jedzenia niewątpliwie szkodzi bakteriom, które inaczej mogły by się rozwinąć w żywności. Działanie szkodliwe względem bakterii czy pleśni jest jednak działaniem pożądanym. Niewielki skutek negatywny w porównaniu do niebezpieczeństwa zatrucia się jadem kiełbasianym jest pomijalny i substancje te ogólnie są uznane za pożyteczne, własnie ze względu na ich toksyczność na poziomie komórkowym.

    Są to dwa przykłady o których należy pamiętać, zanim na podstawie wyrywkowych badań uznamy że dana substancja jest bezpieczna lub szkodliwa.

    wtorek, 25 sierpnia 2015

    Ponowna ocena dodatków do żywności w Europie

    Kontynuując wątek bezpieczeństwa dodatkowych substancji do żywności, chciałem poruszyć jeszcze jeden temat. Jest to różnica pomiędzy USA i Europą jeżeli chodzi o podejście do substancji dodatkowych.

    W przypadku Stanów, substancje, które weszły do obrotu przed 1958 roku, co do których nie ma wątpliwości są uznane za generalnie za bezpieczne. Podobne zasady dotyczą również leków. Przykładem jest penicylina, która gdyby została wynaleziona dzisiaj, prawdopodobnie nie była by dopuszczona do użycia. Przeciwnicy dodatków do żywności często właśnie krytykują substancje, które nie przeszły pełnych badań, które obowiązują dodatki dziś wprowadzane do obrotu.

    W przypadku Europy EFSA (Europejski Urząd do spraw Bezpieczeństwa Żywności) do 2020 roku ma dokonać ponownej oceny dodatków do żywności. Jest to proces, który już od pewnego czasu trwa. W jego wyniki np. dopuszczalne dzienne spożycie niektórych barwników (żółcień chinolinowa, żółcień zachodzącego słońca i pąs 4R) zostało w 2012 roku obniżone na skutek nowych doniesień. Faktycznie niedługo w Europie dostawcy żywności będą mogli pisać, że dodatki są bezpieczne, gdyż przeszły najnowsze badania i nie wykazały działania szkodliwego.

    Równolegle jednak istnieją substancje które pod wpływem ogólnie dostępnych badań są wycofane z obrotu w USA, a dozwolone w Europie, więc sytuacja nie jest na tyle oczywista.

    Być może przez 5 kolejnych lat będziemy w związku z tym świadkami kolejnych doniesień o wycofaniu ze spożycia lub ograniczeniu kolejnych dodatków o których bezpieczeństwie przekonują nas dzisiaj producenci i media.

    Źródła:
    http://europa.eu/rapid/press-release_MEMO-11-783_pl.htm

    http://www.fda.gov/Food/IngredientsPackagingLabeling/GRAS/



    niedziela, 23 sierpnia 2015

    Emulagatory mogą powodować zapalenie jelit

    W poprzednim poście pisałem o "mitach" dotyczących bezpieczeństwa stosowanych dodatków do żywności, z którymi "rozprawia się" Polska Federacja Producentów Żywności. Tymczasem kolejne badania pokazują negatywne efekty niektórych dodatków do żywności.

    W tym przypadku w prestiżowym czasopiśmie Nature pojawił się artykuł dotyczący wpływu dwóch emulgatorów na florę bakteryjną jelit. Badania dotyczyły karbometylocelulozy (E466) i polysorbate-80 (E433). Emulgatory są substancjami, które pozwalają na połączyć się wodzie i tłuszczom, które w normalnej sytuacji tworzą zawiesinę. Dzięki emulgatorom woda np. nie wypływa z majonezu czy masła. Równocześnie emulgatory są substancjami, które rzadko są wymieniane jako szkodliwe, w przeciwieństwie do konserwantów, słodzików i barwników.

    Zgodnie z wynikami badań obie te substancje w testach na myszach zaburzają skład flory bakteryjnej jelit powodując występowanie zapalenia jelit. Dodatkowo myszy dostające roztwór z emulgatorem, przybierały na wadze szybciej niż myszy z grupy kontrolnej.

    Badania były prowadzone z wykorzystaniem roztworu 1%. O ile jednak w przypadku konserwantów lub barwników jest to stężenie większe wielokrotnie od dopuszczalnej dawki, o tyle w przypadku emulgatorów jest to stężenie często spotykane w żywności.

    Wniosek pierwszy: jeżeli drogi czytelniku masz problemy z utrzymaniem wagi lub problemy gastryczne - powinieneś sprawdzić czy to nie emulgatory są przyczyną twoich kłopotów. Spróbuj odstawić na miesiąc lub dwa jedzenie zawierające emulgatory i sprawdzić, czy nie poczujesz się lepiej.

    Wniosek drugi: badania nad negatywnym wpływem dodatków do żywności są potrzebne. Z faktu, że jakiś dodatek został uznany za bezpieczny kilkanaście lub kilkadziesiąt lat temu, nie znaczy że nie należy tej wiedzy modyfikować w oparciu o obecny stan wiedzy.

    Źródło:

    "Dietary emulsifiers impact the mouse gut microbiota promoting colitis and metabolic syndrome" - Benoit Chassaing,Omry Koren, Julia K. Goodrich, Angela C. Poole, Shanthi Srinivasan, Ruth E. Ley & Andrew T. Gewirtz - Nature 519

    piątek, 21 sierpnia 2015

    PFPZ Fakty i Mity

    Na stronie Polskiej Federacji Producentów Żywności znajduje się baza informacji o dodatkach do żywności. Między innymi jest cała strona poświęcona faktom i mitów , z czego większość zarzutów jakie są stawiane w internecie jest potraktowane jako mit bez podstaw naukowych. Chciałbym w poniższym poście odnieść się do niektórych z tych mitów i dodać do zamieszczonych informacji swój komentarz

    Dodatki do żywności są zbędne - Mit?
    Konserwanty są szkodliwe - Mit.
    Faktycznie nawet robiąc dżem, czy smażąc wątróbkę dodajemy cukier lub sól, więc sensu stricte dodatki nie są zbędne. Prawdą jest również, że stosowanie konserwantów zapobiega infekcjom bakteryjnym i psuciu się żywności. Nie znaczy to jednak że każdą substancję należy traktować tak samo - właśnie po to prowadzone są badania aby sprawdzać które z substancji mają jak najmniej skutków ubocznych, choć uznaje się że korzyści ze stosowania konserwantów przewyższają efekty negatywne.

    Glutaminian i inne wzmacniacze są szkodliwe - MIT?
    O szkodliwości glutaminianu pisałem już w poprzednich postach. Niestety badań, które podważają nieszkodliwość glutaminianu jest coraz więcej. Ponadto w jednym z poprzednich postów pisałem, dlaczego fałszowanie smaków potraw wzmacniaczami jest szkodliwe samo przez się. Tak więc nie mit a niestety prawda.

    Niektóre E są rakotwórcze - MIT?
    Cytując "Akceptację uzyskują tylko te substancje, które zostały poddane wszechstronnym badaniom toksykologicznym, a ich wyniki nie budzą zastrzeżeń.". Akurat to zdanie jest nieprawdziwe. Aby substancja wystarczy że w badaniach nie udowodni się jej szkodliwości. Aby udowodnić szkodliwość działanie negatywne musi być udowodnione z prawdopodobieństwem statystycznym 95%. Jeżeli zgodnie z wynikiem badań na 80% przypadki nowotworu w grupie badanej były wynikiem działania substancji to wynik badania głosi: Nie wykryto wpływu substancji na powstawanie nowotworów. Ponadto w różnych państwach świata różne substancje typu E są dozwolone lub zabronione. A odnośnie wątpliwości w sprawie legalizacji aspartamu powstał cały film

    Dlaczego mówi się, że dodatki do żywności są bezpieczne, a gdy się czyta o poszczególnych substancjach okazuje się, że wykazują niekorzystny wpływ na zdrowie człowieka? Przykładem są barwniki – na opakowaniach pisze się o ich złym wpływie np. na koncentrację u dzieci – czy w takiej sytuacji nie można ich zastąpić innymi substancjami?
    Przynajmniej w tej kwestii autorzy strony podają, że badania nad barwnikami są w toku.

    Podsumowując. 
    Trudno aby związek skupiający producentów żywności pisał że stosowane przez nich substancje są szkodliwe. Dlatego czytając zawsze jakiś tekst, niezależnie od tematu należy zadać sobie pytanie, jaki interes miał autor lub wydawca w napisaniu i opublikowaniu danego tekstu.



    Źródło: http://www.pfpz.pl/index/?id=2321994d85d661d792223f647000c65f

    wtorek, 18 sierpnia 2015

    Diagnostyka - Testy na alergeny czy MRT

    W poprzednim poście omawiałem możliwości stosowania testów alergicznych do sprawdzenia czy jesteśmy uczuleni na któryś z syntetycznych dodatków do żywności. Niestety testy alergiczne bazują zwykle albo na wielkości odczynu na skórze (testy skórne) albo na oznaczeniu przeciwciał IgE dla danej substancji. Nie wyczerpuje to jednak możliwości diagnostyki, gdyż nie obejmuje wszystkich możliwości.

    Szukając dalej w internecie znalazłem inny test MRT (ang Mediator Release Test). Filozofia testu jest prosta. Skoro reakcje odpornościowe organizmu polegają na wydzielaniu substancji przez komórki obronne, to można zmierzyć objętość wyrzuconych substancji nie zastanawiając się nad tym, jaki tym reakcji obronnej faktycznie nastąpił.

    Test MRT polega na mierzeniu stosunku składników płynnych i stałych krwi przed podaniem substancji jak również po podaniu substancji, z uwzględnieniem okresu potrzebnego na zaistnienie reakcji obronnej. Oczywiście badanie wymaga wcześniejszego odstawienia leków mogących upośledzać reakcję obronną organizmu - np leków antyhistaminowych.

    Jako wynik testu pacjent dostaje wykres z podziałem substancji na zielone (mała odpowiedź organizmu), żółte (średnia) i czerwone (istotna odpowiedź organizmu). Eliminując substancje oznaczone na czerwono, pacjent powinien uzyskać poprawę swojego stanu zdrowia.

    Badanie podstawowe obejmuje 100 składników, badanie rozszerzone 150 z czego prawie 30 to syntetyczne dodatki do żywności (w tym moje "ulubione" składniki takie jak aspartam i glutaminian sodu). Niestety nie jest to padanie tanie. Na jednej ze stron podano koszt rozszerzonego badania na 1850zł.

    Na chwilę obecną nie robiłem u siebie ani badania na IgE dot. poszczególnych substancji syntetycznych, ani badania MRT, tak więc nie mogę podzielić się wynikami na podstawie swojej historii. Warto pamiętać również o tym, że lista dopuszczalnych dodatków to kilkaset pozycji z których tylko 30 (choć najczęściej spotykanych) można znaleźć w badaniu, więc jeżeli ktoś ma pecha mieć nietolerancję na inny ze składników, to badanie tego nie wykaże.

    Jeżeli ktoś z czytelników robił któreś z badań, prośba o podzielenie się rezultatami.

    Źródło:
    http://leap.pl/testmrt/test-mrt/

    sobota, 15 sierpnia 2015

    Testy alergiczne na dodatki do żywności

    W poprzednich postach dotyczących alergii na barwniki spożywcze poruszałem temat wyników badań. Pokazują one, że możliwa jest alergia na te dodatki, chociaż jest ona znacznie rzadsza, niż ludzie powszechnie sądzą. W jednym z badań alergia na barwnik została potwierdzona w co dziesiątym przypadku w którym było takie podejrzenie.

    Jeżeli jednak mamy podejrzenia, że właśnie taka alergia może u nas lub u naszych bliskich występować, to możemy spróbować przejść na dietę, która eliminuje takie dodatki i sprawdzić czy nasze zdrowie się poprawi. W większości szpitali dermatologicznych dla pacjentów z alergią stosuje się specjalną dietę, z której wyeliminowane są wszelkie składniki najczęściej powodujące alergie. Z własnego doświadczenia wiem, że taka dieta może bardzo szybko poprawić ogólny stan zdrowia. Poprawa stanu zdrowia sugeruje, że występuje u nas alergia pokarmowa.

    Jeśli jednak nie chcemy do końca życia rygorystycznie przestrzegać diety, dobrze było by wiedzieć który konkretnie czynnik powoduje reakcję alergiczną. Dla jednego będą to orzechy, dla drugiego zboża, dla niektórych mogą to być specyficzne barwniki lub inne dodatki spożywcze.

    Dawniej testy alergiczne obejmowały głównie substancje pochodzenia naturalnego. Obecnie coraz więcej przychodni oprócz typowych testów alergicznych oferuje również testy badające reakcję alergiczną na dodatki spożywcze. Poniżej postu znajduje się  lista kilku przychodni znalezionych w internecie, które oferują takie testy.

    Jeżeli taki test wykaże, że mamy alergię na konkretny barwnik lub konserwant, wówczas należy go wyeliminować z diety. W przypadku negatywnego wyniku należy pamiętać, że oprócz alergii barwniki i konserwanty mogą powodować również inne reakcje, np. nietolerancje.

    żródła:

    http://www.novavita.pl/uslugi-oferta/testy-alergiczne-i-nietolerancji/test-alergii-alergeny-dodatki-spozywcze-i-konserwanty/

    http://www.realmed.pl/stronahtml/sub/testy.html#pokarmowe

    http://www.3miary.pl/test-dodatkow-spozywczych-60-alergenow/



    wtorek, 11 sierpnia 2015

    Barwniki spożywcze a uszkodzenia genów.

    Strona http://www.barwniki.cba.pl/ wymienia kilka barwników, które zdaniem autora strony należy wyeliminować całkowicie z diety. Ponieważ o występującej na początku zestawienia tartrazynie już pisałem, postanowiłem znaleźć materiały na temat pozostałych wymienionych substancji. Kolejną substancją na liście potencjalnie niebezpiecznych barwników była żółcień pomarańczowa.

    W ten sposób natrafiłem na opis badania w którym sprawdzana była zależność między żółcienią pomarańczową (E110) i błękitem brylantowym (E133) a uszkodzeniami genów i tempem podziału komórek. Badania prowadzono na kolonii ludzkich limofcytów w warunkach laboratoryjnych, podając płyn z różną ilością jednego z dwóch barwników.

    W przypadku stężeń 30mg/mL i 40mg/mL uzyskano znaczącą różnicę w ilości komórek które były w stadium podziału. 1,6-1,7 razy więcej komórek w grupie kontrolnej było w stadium podziału, niż w grupie w której dodano maksymalną ilość barwnika. Oba te barwniki zmniejszają więc tempo podziału komórek.

    Równolegle badano czy barwniki te nie powodują uszkodzeń genów komórek. Badanie to jest wykonywane za pomocą tzw. testu mikrojądrowego. Jeżeli przy podziale komórki chromosomy lub ich fragmenty nie trafiają do właściwego jądra nowo utworzonej komórki - tworzą wówczas tzw. mikrojądra. Liczba takich nieprawidłowych komórek w grupie kontrolnej i w grupie w której podano substancje używa się do określenia, czy substancja może powodować uszkodzenia genów.

    Dla obu barwników liczba komórek z uszkodzeniami w przypadku dawki 40mg/mL była prawie dwukrotnie wyższa niż w grupie kontrolnej. Dla dawki 30mg/mL również były widoczne różnice a w przypadku mniejszych dawek widoczne różnice były poniżej możliwego błędu statystycznego.
    Na podstawie tych wyników naukowcy doszli do wniosku, że oba te barwniki mogą uszkadzać geny komórek.

    Dla równowagi należy również przypomnieć, że  dopuszczalne stężenie barwników w napojach to 100mg na litr. Dla stężeń 100 krotnie wyższych w badaniu nie udało się uzyskać istotnie statystycznych różnic. W każdym razie oba barwniki wędrują u mnie na listę substancji, którym będę się przyglądał bliżej.


    Źródła:
    Badanie uszkodzeń chromosomów - test mikrojądrowy

    Genotoxic and cytotoxic effects of sunset yellow and brilliant blue, colorant food additives, on human blood lymphocytes - Esra Kus, Halil Erhan Eroglu. Bozok University, Yozgat, Turcja