sobota, 20 maja 2017

Neu5Gc - Czy czerwone mięso powoduje raka

Informacje o tym, że czerwone mięso powoduje raka znalazłem w wywiadzie z dr. Pearce [1]. Pierwotnie chciałem pominąć tą informację, jednak dalszy opis brzmiał na tyle wiarygodnie, że postanowiłem zgłębić ten temat w jednym z postów. Przyjemnego czytania.

Zgodnie z tekstem wegetarianie rzadziej chorują na niektóre raka przewodu pokarmowego w stosunku do ludzi jedzących mięso. Mają też większe szanse na przeżycie po usunięciu guza. Odpowiedzialność za to ponosi związek wchodzący w skład błony komórkowej u zwierząt Neu5Gc. Jest to cukier (konkretniej kwas sjalowy). Człowiek utracił zdolność jego syntezy - gen odpowiedzialny za jego powstawanie jest wyłączony u człowieka. W związku z tym układ immunologiczny człowieka może reagować na błonę komórkową zwierząt, rozpoznając obcy związek. W ten sposób pojawia się stan zapalny w komórkach nabłonka przewodu pokarmowego - co z kolei sprzyja powstawaniu nowotworów.

Sprawdzając tezę w pismach naukowych, faktycznie można znaleźć informacje o tym, że w przypadkach niektórych nowotworów mięso jest czynnikiem ryzyka. W pierwszym ze znalezionych badań [4] przeprowadzonych z udziałem genetycznie modyfikowanych myszy teza została potwierdzona - niestety nie udało mi się znaleźć pełnego tekstu. W drugim badaniu [9] opublikowanym w "Proceedings of the National Academy of Sciences of the United States of America", również potwierdzono tezę w genetycznie modyfikowanych myszach.

Udało mi się również znaleźć badania statystyczne z udziałem ludzi. W "Vegetarian Dietary Patterns and the Risk of Colorectal Cancers" [5] przebadano prawie 100 tys osób, z czego do końcowych rezultatów wzięto ponad 77 tys próbek. Statystycznie weganie mieli 20% mniejszą szansę na raka jelita grubego - tak więc teza została potwierdzona. Co ciekawe u pescowegan, jedzących również ryby szansa zachorowania na raka jelita była o połowę mniejsza od osób jedzących mięso. W innym badaniu w którym przebadano statystycznie 50 tys kobiet [6] podobny wpływ i 20% różnicę w zachorowalności w stosunku raka piersi. Natomiast w badaniu gdzie przebadano 11 tys mężczyzn nie znaleziono wpływu na częstość występowania raka prostaty,

Na koniec jeszcze kilka ciekawostek dotyczących Na5Gc ze strony perfecthealthdiet.com. Mutacja która spowodowała, że człowiek nie wytwarza Na5Gc a jedynie pokrewne Na5Ga (zwierzęta wytwarzają oba) mogła spowodować powstanie rasy ludzkiej [2]. Pierwotnie mutacja prócz oddzielenia przodków człowieka od innych małp miała korzystny wpływ i chroniła człowieka przed malarią. Niestety później i malaria dostosowała się i ta mutacja stała się jeszcze gorsza niż pierwotna.

W mózgu człowieka jest obecnie 4 razy więcej kwasu sjalowego niż u innych naczelnych. Z tym że jest to wyłącznie Neu5Ga. Ponieważ Neu5Gc jest toksyczny dla mózgu, jego brak pozwolił na lepsze rozwinięcie mózgu u ludzi niż u innych naczelnych. Wspominany wcześniej był wpływ cząsteczki na ryzyko raka piersi. Mleko kobiety ludzkiej, w przeciwieństwie do krowiego nie zawiera Neu5Gc. Dlatego np. noworodki karmione piersią są inteligentniejsze od tych karmionych preparatami na bazie mleka krowiego.

Dodatkowo w kolejnym artykule [3] również na stronie perfecthealthdiet.com zasugerowano związek pomiędzy chorobą Hashimoto a cukrem Neu5Gc.  Okazało się bowiem, że osoby chore na Hashimoto mają we krwi ponad 7 razy tyle przeciwciał anty-Neu5Gc niż osoby zdrowe. Ponieważ komórki ludzkie mają wszystkie mechanizmy do użycia Neu5Gc, a tylko wyłączony gen odpowiedzialny za jego powstawanie dalej wykorzystują Neu5Gc pobrane z pożywienia do budowy błony komórkowej. Następnie limfocyty atakują takie komórki, co objawia się chorobami autoimmunologicznymi (np. Hashimoto).

źródła:

[1] Exploring the Link Between Western Diets and Cancer - Dr. Pearce

[2] Neu5gc, Red Meat, and Human Disease: Part I

[3] Neu5Gc and Autoimmunity: Hashimoto’s Hypothyroidism 

[4] A diet-derived sialic acid promotes inflammation and hepatocellular cancer

[5] Vegetarian Dietary Patterns and the Risk of Colorectal Cancers
Michael J. Orlich, MD, PhD; Pramil N. Singh, DrPH1; Joan Sabaté, MD, DrPH,
JAMA Internal Medicine 2015;175(5):767-776

[6] Vegetarian dietary patterns and the risk of breast cancer in a low-risk population. Jason A. Penniecook-Sawyers, Karen Jaceldo-Siegl, Jing Fan, Larry Beeson, Synnove Knutsen, Patti Herring i Gary E. Fraser.  British Journal of Nutrition. Volume 115, Issue 10 May 2016, pp. 1790-1797

[7] Vegetarianism, low meat consumption and the risk of lung, postmenopausal breast and prostate cancer in a population-based cohort study.  A M J Gilsing, M P Weijenberg, R A Goldbohm, P C Dagnelie, P A van den Brandt i L J Schouten.  European Journal of Clinical Nutrition (2016) 70, 723–729

[8] The role and potential of sialic acid in human nutrition. B Wang i J Brand-Miller
European Journal of Clinical Nutrition (2003) 57, 1351–1369.

[9] A red meat-derived glycan promotes inflammation and cancer progression. Annie N. Samraja, Oliver M. T. Pearce, Heinz Läubli, Alyssa N. Crittenden, Anne K. Bergfeld,  Kalyan Banda, Christopher J. Gregg, Andrea E. Bingman, Patrick Secrest, Sandra L. Diaz, Nissi M. Varki i Ajit Varki. Proceedings of the National Academy of Sciences of the United States of America  vol. 112 no. 2

[10] Inverse hormesis of cancer growth mediated by narrow ranges of tumor-directed antibodies
Oliver M. T. Pearce, Heinz Läubli, Andrea Verhagen, Patrick Secrest, Jiquan Zhang, Nissi M. Varki, Paul R. Crocker,  Jack D. Bui, and Ajit Varki. Proceedings of the National Academy of Sciences of the United States of America vol. 111 no. 16


środa, 17 maja 2017

Dwa błędy popełniane przez zwolenników zdrowej żywności.

Pierwotnie chciałem napisać dwie recenzję -  jednego filmu i jednej książki. Zarówno film i książka są dosyć znane, więc moje recenzje nie wniosły by żadnej nowej treści. Postanowiłem skupić się więc na  błędach w nich popełnionych, nie wspominając ich tytułów.

Historia powstania pierwszej książki to zmiana stylu żywienia dzieci przez matkę. Przełożyło się to na znaczną poprawę zdrowia, w przeciwieństwie do wcześniejszych wizyt lekarskich. W związku z tym powstała książka opisująca najczęstsze problemy z chemią na żywieniu. Jako że najwięcej dodatków jest w daniach gotowych (muszą zawierać choćby konserwanty), a najzdrowiej jest jeść dania świeżo przygotowane,  książka zawiera również przepisy kulinarne.

Gdyby książka omawiała tylko 10-12 najbardziej szkodliwych substancji, dodatkowo zawierając zbiór przepisów kulinarnych to wyszła by bardzo dobra książka. Niestety również zawiera tabelki z różnymi substancjami (kilkanaście słodzików, kilkanaście barwników itd...) z ich ocenami. Oceny są "+", "-" i "?" - bez żadnego objaśnienia, za to z błędami. Np. zauważyłem, że w zamiennikach cukru jako bezpieczny dodatek jest wpisana fruktoza, często krytykowana przez wielu badaczy. W ten sposób autorka popełniła podstawowy błąd - pisząc za dużo z pozycji eksperta, bez wyjaśnień, powoduje że cała książka staje się nie wiarygodna, niezależnie od dużej dawki informacji które faktycznie zawiera.

Drugi błąd został przedstawiony w filmie dokumentalnym. W filmie rolnictwo ekologiczne (cudowne i bez wa) jest przedstawione rolnictwu chemicznemu (złemu, trującemu). Dla autora np. ekologiczne wino nie bęzie szkodzić na wątrobę, ekologiczny szczaw na nerki. Tylko kontakt z zakładem chemicznym szkodzi, niezależnie od tego co jest w nim produkowane.

Autor wykorzystuje cały arsenał propagandy aby na siłę przekonać odbiorców do swojej tezy. Z jednej strony czarno-białe obrazki matki płaczącej, że jej dziecko zachorowało na raka, czy idącej potem chorej dziewczynki, z drugiej strony kolorowe obrazki uśmiechniętych dzieci zbierające rzodkiewki w przyszkolnym ogródku. Dzieci pielące grządkę jako dowód, że rolnictwo ekologiczne może wyżywić ziemię. Podane przykłady substancji trujących Exx - powoduje X,Y,Z - bez jakiegokolwiek odniesienia do badań, czy źródeł informacji. Podane są statystyki zachorowalności - które po sprawdzeniu są wyrwane z kontekstu, przedstawione w innym świetle lub fałszywe. Całość w tonie my dobrzy, oni źli - brakuje tylko dzieci wręczających kwiaty wielkiemu przywódcy.

W tym przypadku próba udowodnienia tezy na siłę, bez zachowania obiektywizmu powoduje odwrotny skutek. Po obejrzeniu filmu do końca aż się ma ochotę pójść do fast-foodu i jedzenie popić napojem 0 z dużą dawką aspartamu. Szkoda - gdyby autor skupił się na przedstawieniu eksperymentu w którym zmienia się żywienie i edukację dzieci i uczy je zasad zdrowego żywienia, mógłby wyjść na prawdę dobry film.

Te dwa błędy - robienie z siebie specjalisty i eksperta oraz chęć udowodnienia swojej racji bez wzięcia argumentów drugiej strony niweczy często starania osób chcących dobrze i faktycznie mających często rację. Lepiej pokazać mniej ale w sposób przekonywujący niż starać się być ekspertem od wszystkiego. Lepiej przedstawić kilka argumentów za i przeciw i pozwolić czytelnikowi wybrać niż robić film o "wrogach ludu" - jak za czasów najlepszej propagandy.

Już dziś zapraszam za tydzień na recenzje filmu który pokaże, że można do sprawy podejść inaczej. Zapraszam.


sobota, 13 maja 2017

Gliceryna (E422) - bezpieczny dodatek, trujące domieszki

W marcu bieżącego roku (2017) ukazał się wynik ponownej oceny gliceryny jako dodatku do żywności. Substancja została uznana za bezpieczną, nie wpływającą niekorzystnie na płodność, powstawanie nowotworów, nadwagę czy inne choroby.

LD50 (jednorazowa dawka przy której połowa badanych umiera) określono dość wysoko (28g/kg masy ciała dla szczurów 38g/kg masy ciała dla myszy, 11,5 dla świnek morskich i 27 dla królików). Stosując przelicznik dla szczurów przy obecnej mojej wadze 96kg aby mieć 50% szansy na śmierć powinienem jednorazowo zjeść 2,7 kg gliceryny. Przy tej była by to śmierć z przejedzenia. 


Podstawowym działaniem negatywnym znalezionym dla szczurów (2,8h/kg masy ciała) było działanie drażniące na układ pokarmowy. Długotrwałe duże dawki mają również wpływ na poziom enzymów wątrobowych


Ponieważ gliceryna w wysokich dawkach jest stosowana również jako lek, znane są skutki uboczne (dla dawki 1-1,5g / kg masy ciała) występujące przy podaniu ludziom. Są to: ból głowy, nudności i wymioty. Jest to dawka porównywalna do dawki cukru w krzywej insulinowej. Osoby które przechodziły to badanie, mogą potwierdzić, że podobne dolegliwości daje również duża dawka glukozy. 


Gliceryna może okazać się niebezpieczna w przypadku w którym podda się ją działaniom bakterii kwasu mlekowego. Te syntetyzują glicerynę do akroleiny - silnie drażniącej substancji, która była stosowana w I wojnie światowej jako gaz bojowy (dawka śmiertelna - dwie cząsteczki na milion). Z tego względu zabronione jest stosowanie gliceryny jako dodatku do produktów mlecznych

Ponadto w procesie produkcji gliceryny mogą pojawiać się toksyczne zanieczyszczania, między innymi: glicydol, epichlorohydryna,  3-MCPD i ester 3-MCPD (3-monochloropropano-1,2-diol). Przy czym EFSA dysponowała tylko badaniami stwierdzającymi że stężenie 3-MCPD w glicerynie było poniżej 0,1 mg na kg. Co jest dość niepokojące, EFSA nie dysponowała żadnymi danymi dotyczącymi pozostałych substancji. W rekomendacji napisano, że EU powinna ustalić limit zanieczyszczeń tych substancji dla gliceryny stosowanej w żywności.


Dodatkowo, ponieważ 3-monocholoropropano-1,2-diol (jaka ładna nazwa) może się wytwarzać z gliceryny w dużej temperaturze (pow 160 stopni) pod wpływem obecności soli, gliceryna nie została dopuszczona do użytku w mocno solonych produktach (pow 5% soli) przeznaczonych do obróbki termicznej. 


Podsumowując: przykład gliceryny pokazuje, że dodatek bezpośrednio uznany za bezpieczny również przy niewłaściwym stosowaniu (sól+temperatura, bakterie kwasu mlekowego) może przekształcić się w substancję trującą. Ponadto błędy w procesie produkcji mogą sprawić, że konsument zamiast bezpiecznego E422 dostanie gratis rakotwórcze zanieczyszczenia


źródła: 
Re-evaluation of glycerol (E 422) as a food additive - EFSA Journal Volume 15, Issue 3 March 2017  



środa, 10 maja 2017

Guma arabska(E414) - dodatek bezpieczny dla zdrowia.

Od kilku lat Europejski urząd do spraw bezpieczeństwa żywności prowadzi ponowną ocenę wybranych dodatków do żywności (patrz tutaj). W kwietniu bieżącego roku (2017) pojawiła się ocena bezpieczeństwa gumy arabskiej i lecytyny.

Guma arabska jest zasuszonym sokiem niektórych z gatunków akacji. W przemyśle spożywczym służy przede wszystkim jako substancja zagęszczająca, oznaczenie E414. Nie wchłania się z przewodu pokarmowego, fermentuje natomiast w jelitach rozkładając się do krótko-łańcuchowych kwasów tłuszczowych. Badania na zwierzętach nawet w wysokich dawkach nie pokazały istotnych negatywnych wpływów. W przypadku szczurów karmionych 15% roztworem gumy arabskiej (18g /kg masy ciała) zaobserwowano wzrost masy ciała - badacze sugerują że ma to związek z wchłanianymi kwasami tłuszczowymi. Próby toksykologiczne wykazały że poziom LD50 (50% śmiertelności po podaniu) jest wyższy dla myszy, szczurów i chomików niż 16g/kg masy ciała, najniższy został zanotowany dla królików (8g/kg masy ciała). Dla porównania toksyczność zwykłej soli kuchennej jest na poziomie 3g/kg masy ciała. Zmiany zauważalne przy dawce 14g/kg masy ciała to zmniejszenie wagi nerek i zwiększenie wagi jelita ślepego.

W testach na ludziach nawet wysokie dawki gumy arabskiej (30g/dzień u ludzi) nie powodowały żadnych dolegliwości, dopiero poziom 53g/dzień powodował łagodne wzdęcia - co nie jest dziwne biorąc pod uwagę fermentację gumy w jelitach. Dla porównania EFSA również zbadała konsumpcję gumy arabskiej w UE. Maksymalne spożycie (95 centyl) dla dzieci w niektórych krajach dochodził do 2.7g / dobę.

W pozostałych badaniach nie znaleziono śladu negatywnego wpływu gumy arabskiej (mutagenność, rozrodczość) - nawet dla największych badanych dawek.

Biorąc pod uwagę te dane EFSA uznała że guma arabska jest bezpiecznym dodatkiem do stosowania w żywności. Dodatkowo okazało się, że faktyczne zanieczyszczenie gumy arabskiej metalami ciężkimi jest znacznie poniżej norm, w związku z czym zaostrzono normy, aby surowiec o dużo gorszych parametrach niż standardowe nie mógł być dopuszczony do użytku.

 W tym miejscu warto nadmienić, że niektóre źródła podają że guma arabska ze względu na fermentację w jelitach jest substancją korzystnie działającą na florę jelitową i podają optymalną dawkę dzienną jako 10g / dzień.

źródła:
Re-evaluation of acacia gum (E 414) as a food additive
EFSA Journal Volume 15, Issue 4

E414 - samo zdrowie! - KopalniaWiedzy.pl


sobota, 6 maja 2017

Napój gazowany z lekiem psychiatrycznym

Wszyscy pamiętamy jak rozpoczęła się historia popularnego napoju gazowanego zawierającego kofeinę. Liście koki powodowały, że można wręcz było reklamować - spróbuj nasz napój raz i zawsze już będziesz go pragnąć. Coca-cola nie była jedynym napojem, który swój sukces zawdzięczał obecności substancji psychoaktywnej.

Innym napojem takim napojem był 7-up, którego nazwa kiedyś brzmiała: "7 Up Lithiated Lemon Soda", a substancją psychoaktywną był cytrynian litu. W późniejszej wersji nazwa została skrócona na 7-up. Dopiero w 1948 zmieniono formułę, tak aby nie zawierała już litu.

Lit jest metalem, którego sole są stosowane w leczeniu choroby afektywnej dwubiegunowej, nazywanej inaczej maniakalno-depresyjną. Jako taki w napoju miał być odpowiedzialny za poprawiony nastrój po wypiciu napoju. W ten sposób faktycznie poprawiał nastrój pijących. Dobra wiadomość, że jest on dosyć bezpiecznym lekiem

Lit dodawany do 7-up posiada jednak ciekawy skutek uboczny. Cytując: najczęściej (20%-25% przypadków występuje "wielomocz powodujący nadmierne pragnienie". Tak więc picie napoju powodowało zwiększenie pragnienia, co skłaniało do wypicia kolejnej porcji napoju i koło się zamyka Im więcej 7-up piłeś, tym bardziej chciało ci się pić i tym więcej 7-up piłeś. 

Ciekawym jest więc obserwacja, że za pierwsze lata popularności napojów odpowiadały substancje psychoaktywne takie jak koka czy lit. Historia pokazuje, że powinniśmy uważnie przyglądać się efektom ubocznym substancji dodawanych do napojów. Być może następne pokolenie tez będzie się zastanawiało, jak można było dodawać do jedzenia czy napojów substancje, które my uważamy za bezpieczne.


Żródła:

https://en.wikipedia.org/wiki/7_Up

https://pl.wikipedia.org/wiki/Lit#Medycyna

https://pl.wikipedia.org/wiki/Coca-Cola

http://faktopedia.pl/501516

http://factually.gizmodo.com/7-up-used-to-contain-lithium-1634862072

http://www.leki-informacje.pl/sites/default/files/Charakterystyka-LithiumCarbonicumGSK.pdf


środa, 3 maja 2017

Czy słodziki bez kalorii tuczą?

"Do niedawna uważano, że słodziki nie zawierające kalorii są zdrowym zamiennikiem cukru, ponieważ dają słodki smak, bez kalorii i efektu glikemicznego". ("Until recently, the general belief was that non-nutritive sweeteners (NNSs) were healthy sugar substitutes because they provide sweet taste without calories or glycemic effects.". ). Pierwsze zdanie z artykułu p. Yanino Pepino z Washington University School of Medicine pokazuje jak zmienił się obraz słodzików w czasopismach naukowych w ciągu ostatnich kilku lat

Do niedawna takie teksty można było znaleźć na portalach przeciwników aspartamu w rodzaju www.msgtruth.org, zaś lobby słodzików powoływało się na badania naukowe dowodzące ich nieszkodliwości. Obecnie w czasopismach naukowych trwa burzliwa debata mająca ustalić czy i dlaczego słodziki mogą być przyczyną otyłości, syndromu metabolicznego lub cukrzycy.  Zgodnie z cytowanym artykułem: "data from several epidemiological studies have found that consumption of NNSs, mainly in diet sodas, is associated with increased risk to develop obesity, metabolic syndrome, and type 2 diabetes" (NNS = Non Nutritive Sweeteners)

Artykuł "Metabolic effect of non nutritive sweeteners", który stał się powodem napisania niniejszego tekstu zawiera trzy główne hipotezy, mające wyjaśnić ten fenomen. Napoje zero kaloryczne
z definicji nie powinny wpływać na wagę, jako że nie zawierają kalorii. Okazuje się jednak, że mają wpływ na to ile kalorii organizm przyswoi z jedzenia.

Pierwsza hipoteza dotyczy psychiki i wpływu na mózg. Na działanie organizmu składa się wiele sprzężeń zwrotnych mających na celu utrzymanie człowieka przy życiu. Jeżeli słodki smak przestaje oznaczać dopływ kalorii, to na przyszłość jedząc coś słodkiego (np ciastko, chleb, etc) należy zjeść tego więcej, bo nie można przewidzieć ile kalorii będzie zawierać. W tym przypadku wpływ słodzików jest porównywalny do nieregularnej diety. Brak zabezpieczenia regularnych dostaw kalorii powoduje, że organizm zaczyna odkładać tłuszcz przygotowując się na okres głodu.

Druga hipoteza mówi o zaburzeniu flory jelitowej i poprzez to wpływ na metabolizm cukru. Prawidłowa flora bakteryjna stanowi warunek konieczny prawidłowego trawienia. Cytowane poniżej badania pokazują, że spożywanie napojów słodzonych słodzikami ma wpływ na skład flory jelitowej. Dodatkowo po dłuższym stosowaniu słodzików odpowiedź organizmu na cukier jest większa (większy wyrzut insuliny) - choć akurat to samo mogłem u siebie zaobserwować na diecie.

Trzecia hipoteza albo raczej zbiór hipotez dotyczy samego słodkiego smaku. Receptory na języku wykrywają cukier, ale podobne receptory znajdują się zarówno w jelitach jak i na przykład w trzustce. Wykrycie określonego poziomu cukru prowadzi do odpowiedzi organizmu na przykład przez wydzielenie insuliny. Jeżeli mamy słodziki, których podstawową funkcją jest oszukiwanie organizmu, że jest to cukier, to również poprzez odpowiednie receptory włączają się mechanizmy organizmu, insulina bez wcześniejszych kalorii powoduje zwiększone zapotrzebowanie na cukier i kalorie per saldo muszą być do organizmu dostarczone.

Tyle z hipotez naukowych. Ze swojej strony dorzuciłbym czwartą - efekt psychologicznego rozgrzeszenia i spokojnego sumienia, Skoro piję dietetyczną kolę, to przecież nic się nie stanie jak zjem jeszcze dużą porcję frytek. Podejmuje akcje w celu odchudzania, więc to nie moja wina że tyję. Taka hipoteza tłumaczyła by, dlaczego w niektórych badaniach naukowcy dochodzą do innych wyników. W jednym z nich w którym osoby nie wiedziały jaki napój piją, nie zaobserwowano wzrostu apetytu, W podobnych badaniach które przytaczał film "biznes na diecie" jednak wzrost apetytu następował.

Brak zgodności w wynikach badań pokazuje, że sytuacja nie jest jednoznaczna. Bez szerszego kontekstu nie da się stwierdzić jednoznacznie - słodziki złe, cukier dobry albo na odwrót. Ciekawe mogło by się okazać porównanie sposobów badań, pokazujących jakie napoje, jakie słodziki i jakie posiłki były badane. W tym miejscu chciałbym przypomnieć, że część lekarzy np rekomenduje aby pierwszą kawę rano pić posłodzoną, gdyż kofeina pobudza serce, co powoduje zwiększone zapotrzebowanie na cukier.

Moja hipoteza jest taka, że należało by oddzielić badania które dotyczą napojów zerokalorycznych lub niskokalorycznych bez kofeiny od tych z kofeiną. Ponadto różne substancje słodzące niekoniecznie mogą wywoływać te same efekty.

Jeżeli drogi czytelniku chciałbyś dodać swoje spostrzeżenia na ten temat - proszę podziel się nimi w komentarzu.

PS: Tego samego dnia co skończyłem przygotowywać ten post znalazłem kolejną ciekawostkę na forum dietetyków: "Niskokaloryczne słodziki powodują akumulację tłuszczu" ?

źródła:
Metabolic effects of non-nutritive sweeteners - M. Yanina Pepino.
Physiology & Behavior 152 (2015) 450–455

Functional roles of low calorie sweeteners on gut function -
A.C. Meyer-Gerspach, B.Wölnerhanssen, C. Beglinger
Physiology & Behavior 164 (2016) 479–481

Reshaping the gut microbiota: Impact of low calorie sweeteners and the link to insulin resistance?
Jodi E. Nettleton, Raylene A. Reimer, Jane Shearer
Physiology & Behavior 164 (2016) 488–493

The Paradox of Artificial Sweeteners in Managing Obesity - Jason R. Roberts
Current Gastroenterology Reports January 2015, 17:1

https://en.wikipedia.org/wiki/Incretin

sobota, 29 kwietnia 2017

Szkodliwe Jedzenie - Wpis nr 100.

Niniejszy wpis jest setnym na moim blogu, przyszedł więc czas na małe podsumowanie.

Rozpoczynając blog, jeszcze pod adresem www.foodkillers.pl miałem wizję bloga przede wszystkim poświęconego walce ze szkodliwymi substancjami takimi jak aspartam czy glutaminian sodu, wliczając w to kwestie prawne i sądowe. Wraz z upływem czasu na blogu pojawiły się również posty dotyczące innych substancji.

Pierwotnie większość postów była wynikiem lektury czasopism naukowych. Aby zachować bezstronność, podając fakty, zawsze starałem się podawać ich źródła i szukać materiałów do kolejnych tekstów wśród pism naukowych,

Wraz z upływem czasu zdecydowałem, że nie ma sensu wymyślać koła od nowa i pisać to co napisali już inni. Tak na blogu pojawiły się recenzję odsyłające do wielu innych publikacji, w tym do wideo bloga Pod Mikroskopem. Właśnie te recenzje okazały się jednymi z bardziej popularnych wpisów na blogu. Pierwszy zbiór filmów z blogu zebrał w sumie ponad 1200 wyświetleń.

Równolegle nauczyłem się, jak ważne są kwestie związane z marketingiem. Niektóre z wpisów zawierające konkretne informacje naukowe (np co może jeść nasze jedzenie) zostały wyświetlone ledwie kilka razy. Tymczasem np: Śmiertelna trucizna dodatkiem do żywności  ponad 400 razy, mimo że dotyczyła tylko potasu. W sumie posty na blogu były wyświetlone w sumie ponad 12,5 tys razy.

Jednym z powodów stojących za pisaniem tego bloga było zwiększenie mojej wiedzy na temat szkodliwości jedzenia. Dzięki pisaniu bloga przez ostatnie dwa lata:

Równolegle wyrobiłem sobie własne zdanie na temat azotanów czy benzoesanu sodu jako substancji, w przypadku których pozytywne skutki są ważniejsze niż negatywne, tak samo zwiększyłem swoją wiedzę na temat zdrowia.

Jeżeli chodzi o plany na przyszłość. Pisać bardziej regularnie oraz docierać do większej ilości czytelników.  I to było by na tyle, tytułem wspomnień. 



środa, 26 kwietnia 2017

Осторожно - еда - część 3.

Ponad rok temu na łamach bloga polecałem rosyjski film dokumentalny - "Ostrożnie - jedzenie". Dwa filmy dokumentalne stanowiące całość opisujące eksperyment w którym zdrowy człowiek zmieniając dietę przytył i nabawił się problemów ze zdrowiem.Dziś chciałbym zaproponować obejrzenie kolejnego filmu z tego cyklu. Z uwagi na tematykę bloga, niniejsza recenzja poświęcona jest bardziej części poświęconej szkodliwości jedzenia, niż sposobom odzyskania zdrowia.

Fabuła filmu jest lustrzanym odbiciem eksperymentu opisywanego w dwóch poprzednich częściach. Dwoje ludzi z nadwagą, mających problemy zdrowotne przechodzą na dietę przypisaną przez lekarzy a w międzyczasie lekarze i dietetycy pokazują jakie są szkodliwe nawyki żywieniowe. Teza filmu jest prosta:  Jeżeli ludzie zachowywali by się na ulicy równie beztrosko co jedząc co popadnie, przeżyli by góra 3 do 5 minut.".

Omawianych jest wiele tematów.  Najpierw kwestia diet, które często zamiast leczyć, są przyczyną różnych chorób. Podane zostały przykłady diet i schorzenia do których doprowadzają. |Dieta wysokobiałkowa powodująca powstawanie kamieni żółciowych,  Dieta nisko-tłuszczowa, w przypadku której brak niezbędnych tłuszczów powoduje np problemy z oczami. Dieta wegetariańska u dzieci powodująca problemy ze wzrostem.

Po dietach omawiane są  problemy związane z nadwagą. Cukier, soki jako przyczyna nadwagi. Nadwaga jako bezpośrednia przyczyna depresji, niskiej samooceny, ale również problemów ze stawami, układem krążenia, a nawet poprzez wpływ na układ endokrynologiczny również na problemy związane z płodnością. Zgodnie ze stwierdzeniem z filmu: kobiety łykają różne preparaty, a wystarczyło zrzucić kilka kilogramów i problemy z brakiem możliwości zajścia w ciążę ustępują.

Kilka oskarżeń rzuconych zostaje w stosunku do soli (lepiej solić gotowe potrawy - w ten sposób używa się mniej soli). Podano przykłady niebezpiecznych produktów: puszki z rybą, które zawierają rakotwórczy benzopiren (przynajmniej według autorów filmu), ryby mrożone (i zamrażane wielokrotnie zanim trafią na półki).

Film stoi na wysokim poziomie, co nie znaczy, że pozbawiony jest wad. Pierwszą z nich jest brak jakichkolwiek odniesień do źródeł naukowych. We wszystkie twierdzenia lekarzy i dietetyków przyjdzie nam uwierzyć na słowo, bez jakiejkolwiek możliwości weryfikacji.

Ponadto krytykując diety autorzy wspomnieli, że w 80% przypadków osobom odchudzającym udaje się schudnąć, ale tylko w 5% przypadków utrzymać wagę w dłuższym okresie czasu (co niestety potwierdzam na swoim przykładzie). Sam film natomiast kończy się na etapie zrzucenia wagi przez bohaterów. Nie wiadomo, jakie skutki eksperyment miał w dłuższym okresie czasu - z wyjątkiem tego, że bohaterka przestała mieć problemy z depresją i odeszła od męża - może więc czeka nas 4 część - co zostało z prawidłowego odżywiania rok później?

Film polecam wszystkim, którzy znają rosyjski...

źródło:
Осторожно еда! Фильм 3


niedziela, 23 kwietnia 2017

Biznes na diecie - recenzja raczej krytyczna.

Dobry film dokumentalny, książka czy odcinek wideobloga na youtube powinny starać się być obiektywne, przekazywać całą prawdę. Przykładem dobrego filmu tego typu był cały ten cukier.

Dziś chciałbym przedstawić (i nie koniecznie polecić) kolejny film, tym razem poświęcony produktom light. "Biznes na diecie" to dokument omawiający problematykę szeroko rozumianych tych produktów. Niestety, mimo ciekawej tematyki film należy ocenić jako słaby, w którym minusy przeważają nad plusami.

Zacznijmy od plusów filmu. Na pewno jest nim zwrócenie uwagi na etykiety produktów light - w szczególności ciekawym produktem była czekolada light - zawierająca dokładnie tyle samo kalorii co zwykła (mniej cukru - więcej tłuszczu). Film przedstawia realia francuskie - aby produkt był oznaczony light, musi zawierać o 30% mniej tłuszczów lub cukrów. Czyli w jednym można zamienić cukier tłuszczem, w drugim na odwrót i tak mamy produkty light.

Drugim plusem było omówienie organizacji ISA - zrzeszających producentów słodzików. Jest to ogranizacja lobbująca na rzecz słodzików. Niestety często przy wykładach prowadzonych przez naukowców sponsorowanych przez ISA, brakuje informacji że jest to działanie marketingowe (w końcu lepiej wygląda ISA (International Sweeteners Association) niż np Coca-cola jako sponsor badań naukowych.

Trzecim i ostatnim plusem jest zaprezentowanie wyników badań pokazujących, że spożywanie napojów słodzonych słodzikami per saldo nie prowadzi do utraty wagi (np gdyż zwiększają one apetyt). Na tym koniec plusów.

Jak mówi klasyk, jednak chodzi o to aby te plusy nie przesłoniły wam oczywistych minusów.

Minus pierwszy. Tendencyjność. Wszystko co jest light, jest złe, szkodliwe i toksyczne - to teza którą starają się udowodnić za wszelką cenę autorzy dokumentu, nie patrząc, że pod nazwą light kryją się zupełnie różne rzeczy.

Minus drugi. Demonizowanie przemysłu spożywczego. Przykłady: pokazywanie dodawania żelatyny jako substancji zwiększającej gęstość jako zła (a niby czemu). Jako osoba lubiąca zrobić sobie nóżki lub galaretkę, aby nie mieć problemu ze stawami, nawet cieszę się, że w niektórych produktach mogę znaleźć żelatynę pochodzenia zwierzęcego a nie jakiś dziwny chemiczny związek. To samo dotyczy się stewi. Uwaga - przemysł zamiast sproszkowanej rośliny używa białego proszku uzyskanego z niej w fabryce. Tylko czy autorzy dodają do herbaty łyżeczkę sproszkowanych buraków cukrowych? Czy może jednak biały proszek uzyskany w rafinerii (podpowiem - chodzi o cukier).

Minus trzeci. Brak zrozumienia dla działania nauki. Oczywistym faktem jest że badania naukowe nie opłacą się same. Tak samo, że naukowcy opłacani przez konkretną grupę wpływu będą starali się przedstawić fakty pozytywne dla tej grupy. W normalnym społeczeństwie istnieją stowarzyszenia producentów i z drugiej strony stowarzyszenia konsumentów, którzy również wywierają nacisk w drugą stronę. W filmie fakt, że jeden naukowiec jest opłacany przez koncerny jest brany od razu za dowód, że jego badania są fałszywe - być może są, ale należało by na poziomie merytorycznym do tych badań i prezentacji się odnieść.

Minus czwarty. Efekt koktailu i inne końcowe wnioski. Jak mawia pismo - "każdy stawia dobre wino, a gdy się napiją - gorsze". Na koniec filmu jako dowody na szkodliwość niektórych substancji pokazuje się, że można je wykryć w wodzie w miastach (bardziej martwiłbym się hormonami w wodzie a nie śladowymi ilościami słodzików. Powołanie się na efekt koktailu - nie wiadomo z czym to się może panie połączyć, a wtedy to już będzie tak szkodliwe że hoho.

Minus piąty. Patrzenie przez etykiety. Wszystkie produkty light musza być tak samo złe. Wszystkie słodziki są złe i powodują tycie. Wszystkie substancje chemiczne w pożywieniu są szkodliwe. Brak rozróżniania powoduje, że tezę stawianą przez film można łatwo obalić nawet gdy generalnie można się z autorem zgodzić.

Minus szósty. Straszenie GMO. Oczywiście teza nie była by pełna bez straszenia GMO. Akurat z punktu widzenia chemii jeżeli tylko faktycznie mamy ten sam związek chemiczny na wyjściu - to obojętne jest czy powstał on w naturze czy w laboratorium (zwykle różnica jest w zanieczyszczeniach - ale to już inna historia)

I na koniec. Brak powołania się na znane fakty naukowe. Wszyscy przeciwnicy aspartamu powołują się na jego związki z alkoholem metylowym. Przeciwnicy olestry - na zaburzenie wchłaniania witamin i luźne stolce. Dla każdej z substancji użytych przeciwnicy mają gotowe tysiące argumentów podpartych badaniami naukowymi. Tych najważniejszych faktów niestety zabrakło.

Podsumowując - jeżeli dysponujesz czytelniku zmysłem krytycznym i wolnym czasem możesz film obejrzeć. Ale mimo ciekawej tematyki, nie mogę z czystym sumieniem dopisać go do polecanych filmów.

źródło:
Biznes na diecie - film na youtube
http://www.sweeteners.org/ - strona stowarzyszenia ISA. 




środa, 19 kwietnia 2017

Czy jedzenie szkodzi - podejście obecne

W poprzednim poście pisałem o tym, jak w starożytności ludzie podchodzili do oceny szkodliwości jedzenia. Krótka, maksymalnie parodniowa obserwacja pozwalała na wyciąganie niektórych wniosków. Niestety taka metoda nie pozwalała na przykład na eliminację octanu ołowiu w diecie, co wspominałem już w poście "sapa - słodka trucizna rzymian".

Wszystkim, którzy są ciekawi jak wygląda ten temat obecnie, chciałbym przedstawić artykuł "Assessment of food toxicology", który ukazał się niedawno w czasopiśmie "Food Science and Human Wellness". Jest to przekrojowe opracowanie pokazujące jak obecnie podchodzi się do badania substancji pod kontem badania toksyczności. Niestety formy artykułu naukowego pozwoliły tylko na opracowanie czegoś w rodzaju spisu treści, do obszerniejszej publikacji na ten temat.

Na wstępie tekstu autor zauważa, że ilość informacji którą można było znaleźć w bazie PubMed wpisując hasła: food, toxicity, review zwiększyła się znacznie w ciągu ostatnich 10 lat. Co ciekawe podając główne rodzaje badań, oprócz in vitro (badania laboratoryjne na komórkach), in vivo (badania na zwierzętach) podaje również badania in silico (w krzemie - kombinacja badań in vitro z zaawansowanym przetwarzaniu komputerowym) oraz analizę post-mortem (po śmierci). Jeżeli chodzi o zakres badań bada się wpływ na rozrodczość, rozwój człowieka, neurotyczność, genotoksyczność, immunotoksyczność (wpływ na system immunologiczny), alergie pokarmowe, wpływ na powstawanie nowotworów i zakłócenia układu hormonalnego.

Badania in vitro polegają na ocenie wpływu substancji na powstawanie wolnych rodników, toksyczność na podstawie wpływów na poszczególne mechanizmy (np wpływ na enzymy, receptory), na poszczególne typy komórek (rozrodcze, nerwowe, wątrobowe, komórki macierzyste).

Badania in vivo obejmują przede wszystkim badania na gryzoniach (na wyniki tego typu badań powoływałem się na blogu wielokrotnie). Dzięki postępom w nauce, wiele typów badań prowadzonych na zwierzętach zostało zastąpionych badaniami in vitro, albo badaniami na mniej rozwiniętych zwierzętach (mucha owocówka, nicienie, danio pręgowany - typ ryby) - w przypadkach w których badane mechanizmy są takie same u ludzi jak i tych gatunkach. Nadal jednak niezastąpionym jest badanie toksyczności przez podawanie dużych dawek a następnie badania organów gryzoni w czasie sekcji.

Badania toksyczności na ludziach obejmują badania statystyczne, oraz przede wszystkim badaniu poszczególnych biomarkerów będących wskaźnikami uszkodzeń poszczególnych organów (artykuł zawiera ich obszerną listę).

Badania in silico to zbiór stosunkowo nowych metod biotechnologii, w których konstruuje się specjalne modele pozwalające na kompleksową analizę komputerową poszczególnych systemów biologicznych za pośrednictwem komputera. Na koniec artykułu znajduje się lista potencjalnie szkodliwych substancji.

Całość jest na tyle skondensowana, że chcąc pogłębić wszystkie wątki miałbym materiał przynajmniej na drugie tyle postów na blogu, co do tej pory. Biorąc pod uwagę rozwój jaki dokonał się w czasie ostatnich kilkunastu lat w tej dziedzinie, można z pewną ostrożnością podchodzić do wyników badań sprzed 20, 30 lat "udowadniających" bezpieczeństwo danej substancji. Zwłaszcza że autor wymienia wiele zagadnień, które nie są obecnie jeszcze adresowane w badaniach (np epigenetyka, wpływ na chorych na poszczególne choroby, różnorodność genetyczną rodzaju ludzkiego etc..)

źródło:
"Assessment of food toxicology" Alexander Gosslau
Food Science and Human Wellness

Volume 5, Issue 3, September 2016, Pages 103–115 



poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Badania nad wpływem diety na zdrowie - eksperyment sprzed 2,5 tys lat...


Z uwagi na okres świąteczny dzisiaj krótki post o tematyce biblijnej. Opisuje on eksperyment sprzed 2,5 tys. lat mający dowieść wpływ konkretnej diety dla zdrowia. Przed wami fragment księgi Daniela (za portalem Deon).

"Daniel powziął postanowienie, by się nie kalać potrawami królewskimi ani winem, które [król] pijał. Poprosił więc nadzorcę służby dworskiej, by nie musiał się kalać.  Bóg zaś obdarzył Daniela przychylnością i miłosierdziem nadzorcy służby dworskiej.  Nadzorca służby dworskiej powiedział do Daniela: «Obawiam się, by mój pan, król, który przydzielił wam pożywienie i napoje, nie ujrzał, że wasze twarze są chudsze niż [twarze] młodzieńców w waszym wieku i byście nie narazili mojej głowy na niebezpieczeństwo u króla».  Daniel zaś powiedział do strażnika, którego ustanowił nadzorca służby dworskiej nad Danielem, Chananiaszem, Miszaelem i Azariaszem:  «Poddaj sługi twoje dziesięciodniowej próbie: niech nam dają jarzyny do jedzenia i wodę do picia.  Wtedy zobaczysz, jak my wyglądamy, a jak wyglądają młodzieńcy jedzący potrawy królewskie i postąpisz ze swoimi sługami według tego, co widziałeś». Przystał na to żądanie i poddał ich dziesięciodniowej próbie. A po upływie dziesięciu dni wygląd ich był lepszy i zdrowszy niż innych młodzieńców, którzy spożywali potrawy królewskie. Strażnik zabierał więc ich potrawy i wino do picia, a podawał im jarzyny."

Warto zwrócić uwagę - jest to fragment opisujący pełnoprawne doświadczenie naukowe: Z góry określone reguły, brak wstępnych założeń, obecność grupy kontrolnej. To były początki nauki o szkodliwości jedzenia. A jak wygląda to obecnie - to już w następnym poście...

A na chwilę obecną - Wesołych świąt...


środa, 12 kwietnia 2017

Medyczne wgady - kolejna porcja filmów z youtube

Można spędzić długie godziny nagrywając i montując filmy poświęcone szkodliwym substancjom w jedzeniu? Można - ale po co, skoro jak pokazują recenzje umieszczane na moim blogi jest dużo więcej lepszych, bardziej kompetentnych autorów. Tym razem chciałbym Państwu przedstawić zbiór filmów z wideoblogu Medyczne Wgady. Blog prowadzony przez .Łukasza Kamińskieg zawiera "filmy na temat zdrowia z podejściem opartym na nauce." Filmy są trochę podobne do filmów kręconych przez Patryka z "Pod Mikroskopem" - więc i podobna forma postu jako zbiór polecanych filmów:

Fluor w życiu człowieka: zanieczyszczenie wód w Polsce i na świecie
Film poświęcony jest niebezpiecznemu pierwiastkowi jakim jest fluor. Jest to pierwiastek niewiele mniej toksyczny od arszeniku. Dawka śmiertelna to 16mg/kg. W wielu miejscach na świecie zawartość tego pierwiastka w wodzie pitnej przekracza bezpieczną wartość. Z filmu dowiemy się jakie są główne źródła tego pierwiastka, oraz gdzie w Polsce jest wysoka zawartość fluoru w wodzie pitnej.

Jajka: kupować białe czy brązowe?
Krótko - czy to prawda, że białe jajka kurze są niezdrowe? Skąd wzięło się historycznie to przekonanie i co ma wspólnego ze sprzedawanymi w PRL-u "jajami chłodniczymi"?

Tłuszcze nasycone a choroba wieńcowa: tego Ci lekarz nie powie  !!POLECAM KAŻDEMU!!! 
Jak sfałszowane badania z lat 70-tych przyczyniło się do błędnej opinii, że spożycie dużej ilości tłuszczu szkodzi na układ krwionośny. Dlaczego lekarze zalecając dietę swoim pacjentom kompletnie ignorują opinie środowiska naukowego, a także wiadomości wyniesione ze studiów medycznych.   Zdecydowanie lektura obowiązkowa uzupełniająca do wcześniej recenzowanego "Cały ten cukier".

Czy piwo jest zdrowe.
Jaka ilość piwa szkodzi zdrowiu? Dla jakich schorzeń osoby umiarkowanie pijące mają lepsze parametry zdrowotne niż abstynenci.  Jaka jest maksymalna prędkość picia która nie szkodzi wątrobie. Czy zawarte w piwie aminy biogenne, nitrozaminy, puryny, gluten i dwutlenek siarki mają niekorzystny wpływ na zdrowie. Wszystkie te pytania znajdują odpowiedź w filmie. I dlaczego odcinek sponsoruje literka J ?

Płatki na śniadanie? W żadnym wypadku!
Biorąc pod uwagę tytuł odcinka, nie będzie zaskoczeniem, że jest on poświęcony obaleniu popularnego mitu, że śniadanie powinno przede wszystkim składać się z węglowodanów. Ma to uzasadnienie medyczne - tak zwany efekt świtu opisujący dlaczego inna jest odpowiedź organizmu na cukier rano a inna wieczorem.

Te dwa składniki szkodzą zdrowiu – unikać!
Zdradzę sekret odcinka. Tajemnicze dwie szkodliwe substancje to glukoza i fruktoza. W szczególności autor opisuje dlaczego nasz organizm o ile jeszcze za pomocą insuliny jest w stanie regulować poziom glukozy, o tyle gorzej radzi sobie z nadmiarem fruktozy w jedzeniu.

Czy ryż może spowodować zatrucie pokarmowe?
Dlaczego ryż powinno się jeść bezpośrednio po ugotowaniu. W jakiej temperaturze przechowywać ryż. Oraz co z tym wszystkim mają przetrwalniki bakterii.

Podsumowując wszystkie polecane odcinki. Zdecydowanym ich plusem jest ilość materiału źródłowego do którego odwołuje się autor w każdym odcinku. Jedyny minus - dźwięk brzmi tak jakby z kartki czytał automat. Choć może i tak było w rzeczy samej....

niedziela, 9 kwietnia 2017

Czy jeść uliczne jedzenie na wakacjach - 7 problemów

Jeżeli zastanawiacie się czy na wakacjach za granicą jeść uliczne jedzenie a do tego wybieracie się do krajów rozwijających się, to mam do polecenia artykuł. "Risk factors in street food practices in developing countries: A review"z czasopisma "Food Science and Human Wellness".

7 głównych problemów wymienionych w raporcie:

1 Praktyki rolnicze
W krajach rozwiniętych istnieje wiele regulacji które muszą przestrzegać rolnicy. W krajach trzeciego świata używa się preparatów wycofanych w Europie. Chemikalia te mogą zawierać ołów, arsen, kadm i inne szkodliwe substancje.

2 Źródła jedzenia i składniki
Sprzedawców ulicznych nie interesuje w jakich warunkach były przechowywane surowce. Większość stosuje nieoznaczone składniki, nie sposób więc dojść co było źródłem zatrucia ani wycofać składnik od innych sprzedawców.  Nikt nie reguluje temperatury (a co to takiego lodówka), ani czasu przechowywania.

3 Przetwarzanie jedzenia
Gotowanie i smażenie niszczy większość zarazków, ale w przypadku ulicznych sprzedawców w krajach rozwijających często dochodzi do ponownego przeniesienia zarazków z produktów na gotowe jedzenie - które również jest często trzymane zbyt długo. Podgrzewanie w temp 40-50 stopni aby jedzenie było dalej ciepłe daje doskonałe warunki do namnażania się bakterii.

4 Środowisko sprzedaży
Ruchliwe ulice, przy których jedzenie jest sprzedawane jest źródłem kurzu. Cząsteczki kurzu osiadając na produktach i składnikach, insekty - wszystko to może być kolejnym źródłem zakażenia.

5 Higiena sprzedawców
O ile badania pokazują, że większość sprzedawców ma podstawową wiedzę na temat higieny, ale wiedza ta nie przekłada się na praktykę. Przykładowo - po załatwieniu potrzeb fizjologicznych, przy utrudnionym dostępu do bieżącej wody, duża część sprzedawców po prostu wytrze ręce w gazetę.

6 Wiedza sprzedawców
Brak wiedzy na temat podstawowych zagrożeń u sprzedawców, również przekłada się na sposób ich postępowania.  Przy braku regulacji i kontroli przekłada się to na dodatkowy czynnik zagrożenia.

7 Podejście klientów
Klienci którzy nie potrafią wybierać stoiska ze względu na sposób przygotowania jedzenia, i nie potrafią rozpoznać zagrożenia - to dodatkowy problem. W jednym z badań (Haiti) ponad 80% badanych nie wiedziało co  jest salmonella

Wszystkie te czynniki powodują, że uliczne jedzenie w krajach rozwijających się, to taka biologiczna wersja rosyjskiej ruletki. Tak samo jak autorzy raportu - polecam ostrożność. Artykuł dostępny za darmo na science direct.

źródło
"Risk factors in street food practices in developing countries: A review" - Buliyaminu Adegbemiro Alimi. Food Science and Human Wellness Volume 5, Issue 3, September 2016, Pages 141–148
Open Access funded by Beijing Academy of Food Sciences

środa, 5 kwietnia 2017

Cały ten cukier - recenzja

Do tej pory omawiałem na blogu dwa filmy dotyczące cukru. Pierwszy film to rosyjski Осторожно - еда!, drugi cukier gorszy od tłuszczu. Kolejnym filmem tego typu, wpisującym się w nurt obrońców tłuszczu i przeciwników cukru jest australijski: "Cały ten cukier" (that sugar).

Główny bohater filmu wykonuje eksperyment na sobie pod nadzorem naukowców. Przechodzi na dietę wysoko-węglowodanową próbując dojść do statystycznych 40 łyżeczek cukru dziennie w zjadanych produktach. W stosunku do eksperymentu z rosyjskiego filmu tym razem w diecie występują tylko produkty ogólnie uznane za zdrowe - płatki śniadaniowe, nisko-tłuszczowe jogurty, etc... Aby ograniczyć wpływ kalorii bohater zjada dokładnie tyle samo kalorii na diecie wysoko-węglowodanowej co wcześniej na wysoko-tłuszczowej.

Pokazana jest historia cukru, od jego odkrycia do szerokiego rozpowszechnienia się. Pokazane jest skąd od lat 50-tych wzięła się ogólna nagonka na tłuszcz i jak to wpłynęło na spożycie cukru. Węglowodany, cukry i tłuszcze - to źródła kalorii. Ograniczenie tłuszczy w diecie wpłynęło bezpośrednio na zwiększone spożycie cukru.

Film omawia poszczególne choroby cywilizacyjne i ich związek z cukrem. Omawia działanie glukozy i fruktozy i działanie na organizm. W szczególności szokują przykłady próchnicy wśród osób spożywających 12 puszek słodkiego napoju dziennie, oraz nawyki dietetyczne w USA. W szczególności pokazuje mechanizm uzależnienia od cukru, oraz sposób działania firm spożywczych, tak aby jedzenie powodowało określoną odpowiedź mózgu - tzw bliss point.

W czasie trwania eksperymentu bohater przytył (przy tej samej dawce kalorii), pogorszyły mu się wskaźniki badania ALT oraz poziom trójglicerydów w tłuszczu. Po powrocie na dietę wysoko-tłuszczową przez pierwszy miesiąc miał efekty odstawienia, podobne jak przy rzucaniu papierosów.

Kluczowa teza filmu - pochodzenie kalorii jest ważne. Ta sama liczba kalorii dostarczona przez cukier jest bardziej niebezpieczna od tej samej ilości dostarczonych przez tłuszcze. Niestety stwierdzenie, że cena diety wysoko-tłuszczowej jest taka sama, nie musi być prawdziwa w Polsce - zwłaszcza biorąc pod uwagę cenę awokado.

Film gorąco polecam wszystkim - zwłaszcza za obiektywność eksperymentu.

Źródło:
Cały Ten Cukier - film na youtube

(jeżeli podoba ci się ta strona - nie zapomnij kliknąć "lubię to" na górze strony)

niedziela, 2 kwietnia 2017

Korporacyjna żywność - recenzja

Po recenzji filmu o kurczakach, czas na recenzję kolejnego filmu. Korporacyjna żywność, jest na tyle znanym filmem, że aż dziwne że opisuję go dopiero dzisiaj.

Po kolei. Obecne coraz więcej żywności jest produkowanej w fabrykach. Duże sieci powodują, że  tak samo następuje centralizacja produkcji. Kury, wołowina, kukurydza, soja. Masowa skala, brak etyki i toksyczny produkt - przynajmniej jeżeli wierzyć autorom filmu. Kury hodowane w takich warunkach, że korporacja zabrania filmowania przemysłowych kurników. Krowy stojące we własnych odchodach, karmione dotowaną kukurydzą stają się źródłem zakażonego mięsa zabijającego konsumentów.

Duże firmy kontrolujące zadłużonych rolników i pozywające wszystkich, którzy krytykują ich produkty. Firmy posiadające patenty na kukurydzę GMO, bezlitośnie niszczące niewinnych rolników próbujących siać niemodyfikowaną kukurydzę. Skorumpowany wymiar sprawiedliwości patrzący tylko na wysokość łapówek. Urzędy obsadzone przez lobbystów przemysłu spożywczego. Dotacje powodujące, że wołowina jest tańsza od brokułów. Taki obraz malują autorzy filmu. Puenta - jedz ekologiczną żywność od lokalnych rolników.

Moja opinia - zgadzam się z autorami filmu jeżeli chodzi o sposób hodowli wołowiny. Nasza polska krowa chodząca po polach na pewno będzie zdrowsza od amerykanskiej na syropie glukozowo-fruktozowym. Nie można jednak powiedzieć, że film jest obiektywny - zwłaszcza w kontekście bycia reklamówką dla dużo droższej żywności ekologicznej.

Na pewno jednak opinia publiczna powinna mieć kontrolę i wiedzieć jak produkowana jest żywność. Na pewno należy piętnować wszelkie próby tłumienia wolności słowa. Mogę mieć opinię że więcej nie zjem hamburgera/jogurtu/płatków śniadaniowych/GMO żywnosci ekologicznej*. (* - niewłaściwe skreślić). Mam prawo wygłaszać tą opinię publicznie - i nie powinno być to krępowany przez sądy.

źródło:
Korporacyjna żywność - film na youtube




środa, 29 marca 2017

Celiakia, gluten i dysbioza

Gluten jest obecnie jedną ze znanych substancji, które są oskarżane o bycie przyczyną chorób. Pisząc wcześniej teksty na temat glutenu, obiecałem powtórkę. Dobrze więc się składa, że w Journal of Food Science pojawił się ogólnie dostępny artykuł na temat glutenu. Artykuł, który w jednoznaczny sposób wiąże gluten, celiakię i dysbiozę.

Gluten, zgodnie z autorami artykułu nie jest trawiony w całości zanim trafia do dwunastnicy. Wiąże się to z dużą obecnością proliny i glutaminy w glutenie. Oligopeptydy i polipeptydy będące wynikiem niepełnego procesu trawienia wywołują odpowiedź układu obronnego. Biorąc to pod uwagę, autorzy uważają, że celiakia rozwija się u zbyt małej liczby populacji. "Surprisingly, CD develops only in a small proportion of the population (approximately 1% to 5%)". CD - to skrót od Celiac disease. Aby jednak nastąpiła reakcja - te cząsteczki musza przeniknąć przez nieszczelne jelita. W tym miejscu wychodzi ochronna rola flory bakteryjnej. I zaburzenie tej flory jako warunek konieczny do wystąpienia celiakii.

Pomijając dokładny opis cząsteczek glutenu, artykuł opisuje potencjalne sposoby traktowania problemu. Szczepionka uodparniająca, blokery genów HLA-DQ2 i HLA-DQ8 odpowiadających za wystąpienie choroby, inhibitory transglutaminazy oraz dwie najciekawsze sposoby. Po pierwsze zboża genetycznie modyfikowane (GMO) nie wywalające celiakii. Po drugie probiotyki, a konkretnie specyficzna ich mieszanka. Co ciekawe - do osiągnięcia rezultatu konieczna była mieszanka wielu szczepów bakterii - efekt podania pojedynczego szczepu był za słaby.

Wnioski z tekstu są ciekawe. Po pierwsze, sugeruje to że jesteśmy dopiero na początku drogi rozumienia roli ochronnej flory bakteryjnej i leczenia dysbiozy oraz powiązanych chorób autoimmunologicznych. Po drugie - pokazuje że GMO nie może być traktowane jako jedno hasło jednoznacznie nieszkodliwe, pożyteczne czy szkodliwe i zależy to od tego jaką konkretną modyfikację mamy na myśli.

Physiopathology and Management of Gluten-Induced Celiac Disease
Jitendra Kumar, Manoj Kumar, Rajesh Pandey, Nar Singh Chauhan
Journal of Food Science Volume 82, Issue 2 February 2017 Pages 270–277


niedziela, 26 marca 2017

Kurczak: Kłamstwo Jedzenia- recenzja


Osoby które znają moje podejście do kurczaka, wiedzą że jestem przeciwnikiem obecnie sprzedawanego mięsa kurczaka. Chociażby ze względu na alergię którą po nich dostaję. Dlatego z wielką przyjemnością polecam do obejrzenia kolejny film dokumentalny "Kurczak: kłamstwo jedzenia". Film dotyczy Francji, ale nie sądzę aby w innych krajach realia były inne.
Po kolei przedstawiam poszczególne tezy filmu.

Po pierwsze. Wiele z produktów reklamowanych jako mięso kurczaka tak na prawdę jest produkowanych z "mięsa oddzielonego mechanicznie", co jest wynikiem oczyszczania i miażdżenia korpusów kurczaka po oczyszczeniu z mięsa lepszej jakości. Taka masa zawiera również kości i jest 8 razy tańsza od mięsa np z piersi kurczaka.

Po drugie:. Wiele produktów (np nuggetsy) zawiera dopełniacze i wodę (do 50%) - często pomijając ten fakt na opakowaniu. Powoduje to że końcowy produkt jest jeszcze tańszy. "Mięso" oddzielone mechanicznie jest doprawiane przyprawami aby miało jakikolwiek smak (jeszcze jeden powód aby unikać produktów ze wzmacniaczem smaku - glutaminianem sodu) - bez tego było by kompletnie niezjadliwe.

Po trzecie: Źródło mięsa jest często nie do wyśledzenia. Kupno następuje przez pośredników. Częstym źródłem mięsa w Europie może być Brazylia, gdzie obowiązują inne normy produkcji.

Po czwarte: W krajach takich jak Brazylia kurczaki karmi się między innymi mączką kostną (patrz priony) oraz nadużywa się antybiotyków, co powoduje, że kurczaki stają się źródłem bakterii odpornych na antybiotyki.

O ile nie zamierzam polemizować z tezami z filmu, zwłaszcza o mięsie oddzielonym mechanicznie, o tyle należy wspomnieć jeszcze jedno. Współczesne techniki produkcji i optymalizacji ceny powodują, że mięso jest dostępne dla osób biedniejszych, których inaczej nie stać było by na nie. Łatwo zapomnieć o tym, że mięso dla większości było tylko na święta. Pod tym kontem film jest zdecydowanie nieobiektywny - stawiając się wyłącznie po stronie przeciwników obecnego procesu produkcyjnego.

źródło:
Kurczak: kłamstwo jedzenia

czwartek, 23 marca 2017

Błekit brylantowy i receptory nukleotydowe

Dawno już na blogu nie napisałem żadnego artykułu poświęconego działaniom barwników dodawanych do żywności. Kiedy więc po napisaniu poprzedniego posta o etoksykinie  w tym samym czasopiśmie znalazłem artykuł poświęcony błekitowi brylantowemu, miałem nadzieję na napisanie kolejnego posta z ładną konkluzją mówiącą czytelnikom czy jest to substancja, której można używać, czy po znalezieniu w składzie należy odstawić na półkę. Niestety nie okazało się to tak proste, jak na początku sądziłem.

Artykuł miał piękną nazwę, z góry zdradzającą ciekawy temat : Brilliant Blue Dyes in Daily Food: How Could Purinergic System Be Affected? Na samym początku czekało mnie trudne zadanie - przetłumaczyć na polski słowo "purinergic" i ogólnie zorientować się o jaki system chodzi. Na stronie wikipedii znalazłem jedynie hasło "purinergic receptor" - niestety bez linka do polskiej wersji strony.

Z pomocą przyszedł mi polski artykuł zamieszczony w postępach biochemi: Receptory nukleotydowe — budowa i funkcje, historia i perspektywy. Sprawa znanej każdemu ze szkoły cząsteczki ATP. Ze szkoły pamiętamy, że jest to cząsteczka która pełni podstawową rolę w przemianach energetycznych wewnątrz komórki i przez długi czas uważano, że jest to jedyna jej funkcja. Dopiero w latach 70-tych odkryto, że pełni ona również rolę przenoszenia określonych sygnałów poza komórką odkryto receptory na które działają cząsteczki ATP i ADP (tzw. receptory P2) oraz receptory na które działa adenozyna (receptory P1). Pierwotnie receptory te zostały nazwane receptorami purynergicznymi (adenina odpowiadająca za literkę A w ATP należy do grupy puryn). Ponieważ jednak oprócz ATP odkryto podobne receptory dla UTP (literka U to nukleotyd pirymidowy), zmieniono nazwę całej grupy na receptory nukleotydowe, chociaż w literaturze po dziś dzień funkcjonuje stara nazwa.

Wracając do błękitu brylantowego  (numer E133 na liście składników - jeżeli nie wchodzić w różnice pomiędzy poszczególnymi rodzajami błękitu brylantowego). Przed wejściem do unii europejskiej był zakazany w Niemczech, Austrii, Francji, Belgii, Norwegii. Obecnie jest dozwolona w UE. Niektórzy uważają że hamuje on oddychanie mitochondrialne. Zgodnie z artykułem substancja jest antagonistą P2RX7. Hamuje kanał Pannexin 1 w oocytach (kanał służy do uwalniania ATP). Dalej duża część artykułu omawia najnowsze badania wokoło P2RX7 oraz różne modele spożycia dwóch rodzajów błękitu brylantowego - niestety nie jestem w stanie przełożyć zaobserwowanych efektów na pozytywne/negatywne znaczenie dla zdrowia.

W końcowej części możemy znaleść zdanie "Our intention is to warn consumers about the possibility of a functional inhibition of the P2 receptors, including P2X7R in particular, caused by food intake." - świadczące o tym, że autorzy tekstu uważają że istnieje możliwość aby dawka spożywana normalnie w żywności miała wpływ na fizjologię ogranizmu. Nic więc dziwnego, że nie byłem w stanie wysnuć wniosku o szkodliwości lub nie substancji, skoro nie byli w stanie tego nawet zrobić autorzy publikacji...

Dlaczego w ogóle poruszam ten temat, nie dając konkretnego werdyktu? Większość przytoczonych badań, które sugerują możliwość istnienia związku między ADHD i tym konkretnym barwnikiem stosowanym w żywności jest z ostatnich 5 lat.  Jak piszą autorzy "Whereas there is no work linking purinergic signaling and deficit or hyperactivity disorder symptoms, it will not be a surprise if soon they appear".  Pokazuje to, że proces walidacji substancji pod kontem dopuszczalności stosowania w żywności musi być ciągły i nie można jednoznacznie stwierdzić nigdy że "udowodniono nieszkodliwość substancji." Biorąc pod uwagę naszą skończoną wiedzę, możemy udowodnić pożyteczne, bądź szkodliwe wpływy w określonym zakresie naszej skromnej wiedzy i chyba jest to najlepszy wniosek końcowy na chwilę obecną.

PS. Zapraszam do przeczytania wcześniejszego tekstu poświęconego uszkodzeniu genów przez błękit brylantowy i żółcień pomarańczową .

źródła
Brilliant Blue Dyes in Daily Food: How Could Purinergic System Be Affected? - Leonardo Gomes Braga Ferreira, Robson Xavier Faria, Natiele Carla da Silva Ferreira, and Rômulo José Soares-Bezerra w  International Journal of Food Science Volume 2016 (2016), Article ID 7548498,
http://dx.doi.org/10.1155/2016/7548498

Receptory nukleotydowe — budowa i funkcje, historia i perspektywy
Jolanta Barańska, Instytut Biologii Doświadczalnej im. Marcelego Nenckiego PAN, Warszawa
Postępy Biochemii 60 (4) 2014 


niedziela, 19 marca 2017

Neti Aneti - Pod Mikroskopem - wybór odcinków (6)


Wybrane odcinki z blogu Patryka to stały fragment mojego bloga. Uwaga dawny "Neti Aneti" zmienił nazwę na "Pod Mikroskopem".

Czy nabiał zaśluzowuje i zaflegmia organizm.
Odcinek weryfikujący hipotezę o tym że mleko i nabiał zwiększą wydzielanie śluzu. Najpierw Patryk powołuje się na badania obalające w.w. hipotezę, aby następnie wymienić przypadki w których hipoteza może okazać się prawdziwa: alergie pokarmowe, nietolerancja laktozy, odpowiedź na kazeinę przy chorobach jelit lub po prostu odruch mechaniczny. W zasadzie biorąc pod uwagę ilość przypadków trudno powiedzieć czy hipoteza jest prawdziwa czy fałszywa.

Aluminiowe garnki, plastikowe butelki, styropianowe talerze - co nas truje.
Omówienie listy przedmiotów mających kontakt z żywnością, o których niektórzy mówią że są szkodliwe.Styropianowe talerze jako produkt wykonany z polimeru trującego styrenu? Plastikowe butelki - potencjalne źródło bisfenolu A? Aluminiowe garnki, które pod wpływem kwasów mogą uwalniać do jedzenia glin - potencjalną przyczynę chorób autoimmunologicznych. W odcinku informacje które z nich i kiedy mogą być niekorzystne dla zdrowia.

Cukier czy tłuszcz - co bardziej tuczy
Która dieta - bogata w tłuszcz czy bogata w cukier powoduje tycie. Według Patryka liczy się przede wszystkim kaloryczność posiłków, ale po spożyciu węglowodanów skacze poziom insuliny i szybciej jesteśmy znowu głodni, a po posiłkach tłuszczowych dłużej jesteśmy najedzeni. Czyli naukowym językiem to wiadomo od dawna.

Myślisz że jest zdrowe, możesz być w błędzie.
Z faktu że coś uchodzi za zdrową żywność nie znaczy, że jest zdrowe dla każdego. Czy powinienem jeść owsiankę jeżeli mam po niej wzdęcia i ból brzucha. Omówienie produktów żywnościowych które mogą dla niektórych być zdrowe. Produkty sojowe -  nie dla kobiet z zespołem PCOS, lub chorych na niektóre choroby nowotworowe. Podobnie czosnek, brokuły, ciemne pieczywo czy miód dla niektórych osób.

Teflon szkodzi zdrowiu? Zanim wyrzucisz patelnię.
Czy teflon który zawiera fluor może być szkodliwy? Zawiera przecież szkodliwy fluor. Ponadto po rozgrzaniu pow. 300 stopni wydziela szkodliwe substancje, mogące być powodować tzw.grypę teflonową. Zdaniem Patryka raczej nie jest szkodliwy dla zdrowia, a wręcz jedna z najbardziej bezpiecznych substancji. Szczegóły w odcinku.

A tutaj znajdziecie poprzednią listę odcinków.

sobota, 18 marca 2017

Etoksykina a sprawa polska.

Pisząc artykuł poświęcony etoksykinie, nie spodziewałem się że stanie się on jednym z najpopularniejszych na moim blogu. Wpisując hasło w google, aby wyszukać dalsze materiały na temat tej substancji swój własny post znalazłem na drugim miejscu w wynikach wyszukiwania. Jest to o tyle dziwne, że duża ilość artykułów poświęconych tej substancji, które znalazłem przez wyszukiwarkę tekstów naukowych jest autorstwa polskich naukowców z uniwersytetu łódzkiego.

Poniżej kilka faktów na temat tej substancji z ogólnie dostępnego artykułu z ogólnie dostępnego tekstu opublikowanego w International Journal of Food Science. Autorami ogólnego tekstu poświęconego etoksykinie są p. Alicji Błaszczyk, p. Aleksandry Augustyniak i p. Janusz Skolimowski. Osoby znające język angielski zapraszam do przeczytania oryginalnego tekstu. Dla pozostałych postarałem się wynotować te fakty, których nie podałem w postach "Cała prawda o rybach" i "Etoksykina - prawda naukowa i prawda medialna".

Etoksykina została zsyntetyzowana w 1921r. Pierwotnie była stosowana w przemyśle gumowym aby zapobiegać pękaniu gumy. Później znalazła zastosowanie jako antyoksydant w paszy dla zwierząt. W 1977r FDA po badaniach przeprowadzonych przez firmę Monsanto ograniczyła dopuszczalny poziom w karmie dla psów z 150ppm do 75ppm. Zarejestrowana jako dodatek do paszy dla zwierząt, oprócz tego jest również używana jako przeciwutleniacz mający zapobiegać ciemnieniu jabłek i gruszek, poza tym nie jest dopuszczona jako bezpośredni dodatek do żywności. Dopuszczalne normy dla etoksykiny w USA można znaleźć w Code Of Federal Regulation Title 21, części 573.380, 573.400 i  172.140.

Wchłania się bezpośrednio z przewodu pokarmowego, osiągając maksymalne stężenie we krwi po 1 godzinie. Jak już wcześniej opisałem w mięsie karmionych zwierząt i ryb wykryto wiele substancji pochodnych (artykuł dokładnie je opisuje). Inny zestaw substancji pochodnych wykrywa się w przypadku roślin.  Niektóre pochodne eksytokiny powodują aberację w komórkach jajnika chomików. Etoksykina |ma również wpływ na metabolizm ksenobiotyków w organizmie. U zwierząt karmionych karmą z dodatkiem odnotowano 3-krotnie większy poziom witaminy A i E. Etoksykina może zarówno zwiększać jaki zmniejszać efekt rakotwórczy innych szkodliwych substancji. Niektóre jej pochodne zmniejszają również żywotność limfocytów.

O ile jednak zwykle sama zawartość etoksykiny w mięsie zwykle mieści się w normach o tyle zwykle nie kontroluje się w mięsie zawartości pochodnych. Zawartość substancji pochodnych w mięsie rośnie liniowo w raz z czasem karmienia paszą z dodatkiem etoksykiny. Zgodnie z danymi, które zostały podane w tekście - o ile porcja 300g filetu z łososia zawiera jedynie 15% dziennego dopuszczalnego spożycia etoksykiny, to uwzględniając substancję pochodną - dimer etoksykiny przyjęta dawka zbliża się niebezpiecznie do maksymalnego dziennego spożycia. Dlatego autorzy jednoznacznie sugerują, że oprócz badania na obecność samej etoksykiny mięso ryb powinno być również badane na obecność najważniejszej substancji pochodnej - dimeru etoksykiny.

Podając fakty ze streszczonego artykułu -  szkoda że polscy naukowcy aby cokolwiek znaczyć muszą swoje prace publikować w języku angielskim. Wydawało by się, że polscy naukowcy finansowani przez polską uczelnię powinni przede wszystkim zwiększać bazę tekstów polskich a nie przyczyniać się przede wszystkim do sukcesów świata anglojęzycznego.


źródło: 
"Ethoxyquin: An Antioxidant Used in Animal Feed" - Alina Błaszczyk, Aleksandra Augustyniak i Janusz Skolimowski. International Journal of Food Science - Volume 2013 (2013), Article ID 585931, http://dx.doi.org/10.1155/2013/585931 


środa, 15 marca 2017

Dysbioza - wstęp naukowy.

W poprzednim odcinku poświęconym dysbiozie pozwoliłem sobie na nienaukowy i osobisty wstęp do tematu. Dla osób preferujących bardziej naukowe podejście polecałbym przeczytanie artykułu "Diet-Induced Dysbiosis of the Intestinal Microbiota and the Effects on Immunity and Disease" z periodyku Nutrients. Jest to wstęp do tematu napisany naukowym językem, ale w sposób dostępny również dla przeciętnego czytelnika nie posiadającego wykształcenia medycznego.

Streszczając najważniejsze fakty z w.w. publikacji:

Flora bakteryjna jelit człowieka składa się ponad 1000 gatunków, z których większość gatunków żyje w symbiozie a jedynie niektóre mają potencjalnie działanie chorobotwórcze. Zasiedlanie jelit przez bakterie rozpoczyna się zaraz po urodzeniu, szczególne znaczenie ma karmienie piersią przez matkę. Flora bakteryjna osiąga "dojrzałość" w wieku 2-4 lat. Prawidłowa flora bakteryjna nie tylko chroni przed infekcjami przewodu pokarmowego, ale ma wpływ na system immunologiczny.

Podstawowym czynnikiem mającym wpływ na skład flory bakteryjnej jest dieta. Odpowiada ona za 57% różnic w składzie flory bakteryjnej, podczas gdy kwestie genetyczne odpowiadają jedynie za 12%. Artykuł omawia dokładnie jakie rodzaje diet wpływają na poszczególne rodzaje bakterii - dla przykładu dieta bogata w tłuszcze zmniejsza występowanie pożytecznych bakterii z gatunku bifidobacterium, dieta wegetariańska zmniejsza występowanie E.coli etc. Osoby zainteresowane odsyłam do tabeli 1 z w.w. artykułu, gdzie podsumowano wpływ diet na poszczególne gatunki bakterii.

Następnie artykuł przechodzi do wpływu zmian w florze bakteryjnej przy poszczególnych chorobach i zaburzeniach. Dla cukrzycy typu 2 i otyłości wykryto związek pomiędzy gatunkami występujących bakterii, przy czym uczeni nie są jednoznacznie przekonani czy zmiana składu flory jest przyczyną, skutkiem, czy może występuje tylko razem z otyłością. (W książce o której wspominałem w poprzednim odcinku autorka twierdziła, że da się z 90% skutecznością stwierdzić czy pacjent jest otyły na podstawie próbki flory bakteryjnej).

Dla cukrzycy typu 1 zaobserwowano między innymi spadek liczności bakterii Lactobactilius (jeden z gatunków bakterii kwasu mlekowego). Zasugerowano też bezpośrednie powiązanie poprzez wpływ floty bakteryjnej na działanie systemu immunologicznego.

Dla nieswoistego zapalenia jelit (włącznie z chorobą Crohna) zaobserwowano zmniejszenie liczby gatunków w mikroflorze - co prowadziło do większego przenikania antygenów przez ścianę jelita i aktywowania odpowiedzi układu immunologicznego, co prowadzi do stanów zapalnych. Zwrócono uwagę, że problem nasila nadmierna konsumpcja kwasów tłuszczowych omega-6 a zmniejsza konsumpcja omega-3. Podobnie opisano również zależności pomiędzy zmianami w występowaniu bakterii poszczególnych gatunków a występowaniem zespołu jelita drażliwego, celiakii, oraz alergii pokarmowych. W przypadku celiakii zauważono również, że występuje ona rzadziej u osób, które były karmione piersią w dzieciństwie.

Tyle tytułem streszczenia. Artykuł zawiera odnośniki to 173 innych tekstów naukowych, dla osób zainteresowanych konkretnymi problemami związanymi z dysbiozą tekst świetnie się nadaje jako rozpoczęcie swoich badań.

Tyle tytułem naukowego wstępu do tematu dysbiozy i wpływu zaburzenia składu flory bakteryjnej na poszczególne choroby. Już dziś zapraszam do lektury kolejnych postów oznaczonych tagiem dysbioza

Źródło:
"Diet-Induced Dysbiosis of the Intestinal Microbiota and the Effects on Immunity and Disease" - 
Kirsty Brown, Daniella DeCoffe, Erin Molcan i Deanna L. Gibson - Department of Biology, University of British Columbia Okanagan. Opublikowany w Nutrients 20124(8), 1095-1119; doi:10.3390/nu4081095



piątek, 10 marca 2017

Dysbioza - wstęp do tematu

Umyj to przed jedzeniem. Tam mogą być bakterie. Uwaga - niemyte owoce i warzywa mogą się stać źródłem zakażenia. Nawet jeżeli niewiele wyniesiemy ze szkolnych lekcji biologii, to będziemy pamiętać że źródłem chorób są bakterie, wirusy i pasożyty. Takie przynajmniej podejście do bakterii panowało w medycynie odkąd ojcowie współczesnej medycyny odkryli bakterie będące podstawą wielu chorób. Wraz z wyeliminowaniem chorób trapiących ludzkość od zarania dziejów, zaczęły się mnożyć tak zwane choroby cywilizacyjne i otyłość. Choroby których medycyna leczy, ale bez perspektywy wyleczenia, często tylko łagodząc tylko objawy.

Z drugiej strony trzy pozornie niezwiązane historie:

  1. Brat mojego dziadka, jako dziecko miał problemy żołądkowe. Któregoś dnia (chyba ze dwa lata z kawałkiem mając) wziął z przydomowego ogródka, z każdej grządki po warzywie, po czym zjadł swoje zbiory nie przejmując się ich czyszczeniem z ziemi, czy rozróżnieniem które części warzyw (góra/dół) są szeroko uznane za jadalne. Do 90-tego roku życia nie widział praktycznie lekarza. 
  2. Niżej podpisany wyleczył się na parę lat z alergii na obozach harcerskich, wycierając finkę o ziemię, i nie przejmując się zbytnio higieną, poza kąpielami w jeziorze. 
  3. W telewizji kiedyś oglądałem reportaż o staruszce, która jako panaceum na wszelkie dolegliwości jadła piasek. I odkąd zaczęła tak postępować przestała chorować na cokolwiek. 

Kluczem do wszystkiego jest zrozumienie, że zakażenie i bakterie - to w większości przypadków zjawisko naturalne i pozytywne. Większość bakterii jest niegroźnych albo i pożytecznych.W jelitach zdrowego człowieka znajdują się niezliczone gatunki bakterii, które pełnią bardzo ważną rolę w procesach trawiennych. Sam ich brak wywołany lekami lub niewłaściwą dietą może być przyczyną wielu różnych chorób, wynikających z niedożywienia organizmu. Ponadto ich brak stwarza warunki do mnożenia się chorobliwych bakterii (tak jak króliki w Australii - które nie mając konkurencji i naturalnych wrogów natychmiast się rozmnożyły. Taki stan zachwiania równowagi bakteryjnej w medycynie określa się mianem dysbiozy.

Dlaczego w ogóle jednak o tym piszę? Otóż właśnie z uwagi na to co jest przyczyną takiego stanu. Cytując za portalem Lepsze Zdrowie:

Czynnikami destabilizującymi mikroflorę przewodu pokarmowego są przede wszystkim:

- niewłaściwa dieta;
- przyjmowane leki;
- toksyczne substancje chemiczne zawarte w żywności;
- chemiczne konserwanty dodawane do większości gotowych produktów spożywczych;
- barwniki chemiczne stosowane powszechnie do podnoszenia walorów estetycznych produktów żywnościowych, zwłaszcza słodyczy "

Poza lekami (a przede wszystkim antybiotykami) - wszystkie pozostałe przyczyny wymienione bezpośrednio wiążą się z żywnością.

Leczenie dysbiozy (i wielu chorób z niej wynikających) - zgodnie z książką  "Dobre Bakterie" autorstwa p. Robynne Chutkan to przede wszystkim zmiana diety. Pozwolę sobie na przytoczenie tylko jednego zdania z w.w. książki:  "Nie nawołuję od odejścia od nowoczesnej medycyny czy technik roliczych,. Sugeruję jednak, że powinniśmy bacznie obserwować nie tylko, jaki wpływ te praktyki mają na nasze zdrowie, ale również na zdrowie naszych mikrolokatorów" 

Tak więc drogi czytelniku - w przyszłości na niniejszym blogu powinno się pojawić kilka artykułów z tagiem "dysbioza" - opisująca wpływ tej czy innej spożywanej przez nas substancji na mikroflorę jelitową. A książkę polecam gorąco....

PS: zapraszam do bardziej naukowego wstępu do tematu

źródła
-"Dobre Bakterie" - Robynne Chutkan. Wydawnictwo JK, Łódź 2016
-http://www.lepszezdrowie.info/dysbioza.htm
-http://www.alergikus.pl/tag/dysbioza-jelitowa/


niedziela, 5 marca 2017

Świat Wiedzy Marzec 2017

W obecnym Świecie Wiedzy (Marzec 2017) ukazał się artykuł "Jakie trucizny kryją się w naszym jedzeniu". Artykuł przedstawia zarówno substancje które są wymienione na etykietach, pojawiają się na skutek przygotowania.

Co ciekawe, polemizuje również z dopuszczalną dawką. "Wartości graniczne są stale podwyższane albo obniżane.Po katastrofie w Fukushimie zwiększono np. dopuszczalny poziom radioaktywności w japońskich produktach aby miały szanse wejść na europejski rynek". Przy czym polemika dotyka nie tylko sposobu ustalania dopuszczalnej dawki, ale również samej koncepcji dopuszczalnej dawki - co w moim mniemaniu jest nieuprawnione. Jak wiadomo przy odpowiednio dużej dawce może zabić zwykła woda.

Lista omówionych substancji niebezpiecznych według artykułu:
-Kadm (gorzka czekolada)
-Arsen (ryż)
-Dioksyny (mięso)
-Aluminium (kolorowe cukierki)
-Kwas benzoesowy (napoje orzeźwiające)
-Karmele (cola)
-Akrylamid (czpisy ziemniaczane)
-Olej mineralny (czekoladki)
-Związki fosforu (napoje dla sportowców)

Lista jest ciekawa, przy czym nie ze wszystkimi wnioskami mogę się zgodzić. Niektóre substancje według mnie nie stanowią takiego ryzyka z innymi mogę się zgodzić. Przeczytaj czytelniku i sam wybierz jakie substancje dodasz do listy tych, które należy unikać.

niedziela, 22 stycznia 2017

Szczęśliwa Skóra - przede wszystkim dieta

Jestem po lekturze książki "Szcześliwa Skóra" p. Adiny Grigore. Książka zainteresowała mnie przede wszystkim z uwagi na moje problemy skórne. Autorka jest praktykiem, która również zmagała się z dolegliwościami skórnymi i której w końcu udało się wyjść z tych problemów.

Część książki stanowi krytyka współczesnego przemysłu kosmetycznego.W końcu nie jest w jego interesie stwierdzenie, że ciało można umyć zwykłą wodą. Naturalne tanie substancje z których można samodzielnie zrobić kosmetyki to druga część tej książki.

Pierwsza część i powód dlaczego recenzję publikuję na łamach mojego bloga to dieta. Nie ma zdrowej skóry bez właściwego odżywiania - to główna teza tej części książki. W szczególności należy odstawić śmieciowe jedzenie i szkodliwe substancje. Dopiero na drugim miejscu jest zapewnienie sobie różnych mikroelementów przez odpowiednio zbilansowaną dietę : Jak pisze autorka: "Jeżeli masz wypryski lub zanieczyszczoną skórę i pomiędzy poszczególnymi gryzami hamburgera powiesz: Martwię się o moją tarczycę, czy na pewno nie powinnam jeść mniej jarmużu. - to dam ci klapsa"

Tezy co do szkodliwych substancji są następujące:
-Odstaw przede wszystkim cukier.
-Unikaj przetworzonych substancji i chemii.
-Nie ma idealnej diety - każdemu może szkodzić co innego.

W szczególności autorka proponuje prowadzić przez tydzień - dwa dziennik odżywiania wpisując wszelkie pokarmy oraz symptomy zdrowotne celem wyeliminowania produktów, które tobie konkretnie szkodzą. Jako przykłady autorka podawała osoby, które teoretycznie odżywiały się zdrowo ale akurat im szkodziły substancje, które dla większości są zdrowe.

Podsumowując - książka może nie zawiera zbioru epokowych odkryć, ale czytelnikowi jeszcze raz przypomni podstawowe zasady, którymi powinniśmy się kierować. Polecam jako lekturę uzupełniającą.

źródło:
"Szczęśliwa Skóra - Naturalny program domowej EKOpielęgnacji". Adina Grigore. Warszawa 2015.